"przyjaciel
jest z tobą na dobre i na złe, pomimo przeciwności losu.Dla niego nie ważne
jest czy jesteś kilometr,dwa,a może tysiąc mil dalej, dla niego zawsze
pozostajesz w sercu tak jak on dla ciebie"
Następny dzień ;
**Około 9;55**
Amy;
Niepewnie weszłam do budynku którym miałam
zacząć pracę i udałam się do kasy przy której stał chłopak *pewnie Mike *
pomyślałam widząc dość
przystojnego bruneta
-Cześć-chłopak podniósł głowę
znad lady spoglądając na mnie z uśmiechem -jestem Amy, od dzisiaj mamy tutaj
chyba razem pracować? - zerknęłam na niego unosząc lewą brew.Jak
zawsze kierowałam się dystansem do nowych ludzi po prostu mam to we krwi "
lepiej nie być dla kogoś ważnym aby później nie cierpieć " tym się
kierowałam może przez te wszystkie sytuacje które przeżyłam , może przez ludzi
których poznałam, nie wiem i chyba na razie nie chce wiedzieć. Wiem jedno ;
zazwyczaj miałam już po pierwszym spotkaniu wyimagowany pogląd na daną osobę ;
czasami się zmieniał a czasami zostawał taki jaki stworzyłam początkowo.
-Hej Mike - wyciągną rękę którą
z niechęcią ale grzecznością uścisnęłam- tak , na to wychodzi- po wiedział
pogodnie -choć za ladę pokaże ci gdzie co jest i podam ci nasz uniform -
dokończył obracając się niczym model prezentując mi swój roboczy strój co
wywołało nasz głośny śmiech * nie wiem jak on to robi ale już go
lubię*pomyślałam kręcąc głową z udawanym politowaniem * oczywiście z dystansem*
do powiedziałam
-OOOk prowadź- próbowałam
ogarnąć swój śmiech
-Jest z nami na zmianie Emy,
wcale nie jest taka zła na jaką wygląda- poruszał brwiami kryjąc rozbawienie -
jest córką właścicielki co pewnie już wiesz ii zapewne jeszcze cię sprawdza -
wyjaśnił zaczynając oprowadzanie
-Ah Tak , słyszałam -
przypomniała mi się rozmowa z panią Abby.*Emy,Emy,Emy* znajome imię chociaż za
żadne skarby świata nie mogłam przypomnieć sobie skąd je znam
***
Kończąc nasze zwiedzanie
usłyszeliśmy dzwoneczek informujący o przybyciu nowego klienta
-Ooo idzie Emy,zajmie się
tobą w sensie poda uniform i tam powie co masz robić i wq, a ja Idę obsłużyć
nie bój się nie zje cię, ona połyka w całości - puścił mi oczko odchodząc
-Ha Ha, bo się posram w
gacie - *może mi naskoczyć * pomyślałam, myśli że jak ma matkę właścicielkę to
wszystko może ? to jest kurwa w błędzie.Odwróciłam się z kamienną miną w stronę
zaskoczonej ? dziewczyny z łzami w oczach ? *co tu się kurwa dzieje* mruknęłam
obserwując zbliżającą się postać.
Emy;
Jak za każdym razem kiedy
mama przyjmuje kogoś nowego sprawdzam tą osobę.Mimo iż moja mama ma tylko mnie
nie ma czasu na tego typu rzeczy ,ponieważ przyjechałyśmy do Londynu z LA gdzie
obecnie mieszkamy ponieważ moja mama przejęła restaurację dziadków i to tam
jest całym sercem,a tutaj przylatuje tylko w wakacje przez to Nondos jest pod
opieką ciotki czyli siostry mojej mamy.
Wracając
do tematu zaczęłam przeglądać profile osób które moja rodzicielka przyjęła do pracy.W
okresie wakacyjnym potrzebujemy dużej ilości gdyż ruch jest o wiele większość a
ponadto stali pracownicy wyjeżdżają na wakacje.Będąc przy ostatnim moje o oczka
rozbłysły
Ogarniając swoje myśli
powoli otworzyłam plik papierów * Amy Black , urodzona w Londynie, Kate i
Greg Black , lat 18, brat Ian Black* przeczytałam w myślach
-o cholera, nie możliwe - szepnęłam
będąc w szoku patrząc na zamieszczone fotografie dziewczyny
- Moja mała Amy-
szepnęłam ponownie gładząc opuszkiem palca fotografię dziewczyny przypiętą do
kartki.
Momentalnie otrzeźwiałam
ścierając łzy które mimowolnie popłynęły po moich policzkach, pełnym
szoku ruszyłam na przód restauracji z nadzieją że ją już tam znajdę.
Amy;
Im bliżej podchodziła do
mnie nie penie tym coraz bardziej kogoś mi przypominała; rude włosy , zielone
oczy i ten uśmiech. To nie możliwe,nic się nie zmieniła. Cholera minęło tyle
lat.
-Amy powiedz że mnie
pamiętasz -załkała stojąc przede mną cała zapłakana.
Już obie nie potrafiłyśmy
powstrzymać łez.Nie byłam w stanie nic wykrztusić więc jedynie pokiwałam głową.
-Ems Boże- przytuliłyśmy
się na wzajem mocząc swoje koszulki - jak mogła bym zapomnieć stukniętego
rudzielca,który wyżerał moją działkę ciastek - spytałam wywołując chichot przez
łzy.
-ej ja tylko pożyczałam
- broniła swojego. Stara Emy
-Nic się nie zmieniłaś , tęskniłam
–stwierdziłam
-Jak to nic,urosłam,mam
dłuższe włosy i mam cycki- stwierdziła powodując wybuch śmiechu.
-No co ty, ja zapomniałam poprosić o nie mikołaja-powiedziałam powstrzymując śmiech co niestety nie wyszło mi dobrze
-zabierzmy się do pracy,a po niej porozmawiamy OK?- zapytała z nadzieją Emy
-Tak jest ,nie chce zaleźć pani. Mamie za skórę pierwszego dnia - puściłam jej oczko zabierając się za pracę.
**Około 13;15**
- Nie mogę uwierzyć że moja mama cię nie poznała - powiedziała Emy upijając kawę zrobioną w Starbucks'ie
-Ja się nie dziwię ,była zajęta i się śpieszyła - odpowiedziałam. Tak pani. Abby była bliską, w sumie najbliższą przyjaciółką mojej mamy z tego co wiem, a ja wraz z Emy byłyśmy wychowywane razem.
Jak to się stało że mama Ems odkryła kim jestem ?
Zobaczyła nas całe zapłakane,próbujące wrócić do pracy więc wyskoczyła z pytaniem; * co się stało? * odpowiedź była prosta i natychmiast wypłynęła z ust mojej przyjaciółki *to moja Amy* nic więcej nie było potrzeba wyjaśniać .
W sumie dzisiaj wiele nie pracowałyśmy przez mamę Emy która też musiała mnie wyściskać i z którą też musiałam porozmawiać. Mimo to podczas rozmowy nie wspomniałam jej o poprawczaku,uważałam że to na razie zbędne a poza tym zmieniam się tak jak twierdzi Margaret
- tak jest bardzo pochłonięta pracą tu i w LA mimo że jej tam obecnie nie ma- uśmiechnęła się szczerze
- co się u ciebie działo jak mnie nie było, opowiadaj- zachęciła. Nigdy nie miałyśmy przed sobą tajemnic,dlatego zaczęłam jej opowiadać wszystko ze szczegółami od samego początku,nie pomijając niczego z mojego życia.Zajęło mi to dobrą godzinę jak nie więcej;
-.... można by z tego książkę napisać - zakończyłam
-tak mi przykro że mnie przy tobie nie było -przytuliła mnie szepcząc
-nie, to nic nie martw się , ja nawaliłam
-tak,ale ty jesteś od nawalania a ja od pomagania-powiedziała
- to nie ważne co było ważne jest tu i teraz, zaczynam od początku, po prostu pomóż mi w tym - uśmiechnęłam się
- Ok - zakończyła po chwili uścisk cmokając mnie w policzek
- A co się działo u ciebie?- spytałam.I tak minęła kolejna godzina lub dłużej podczas której dowiedziałam się że ma chłopaka, którego danych nie zdradzi bo mam go poznać ma to być niespodzianka jak to ujęła * o ile chłopak może być niespodzianką * kontynuując nie miała innej tak bliskiej przyjacółki jak ja. Mieszka w LA i przyjechała tu na wakacje , ale pracuje nad mamą aby mogła być tu ze mną nie tylko wakacje co mnie niezmiernie ucieszyło.
Około 20 ;30 rozeszłyśmy się i każda z nas wróciła do siebie do domu.
Patrząc na zegarek nie mogłam uwierzyć że tyle czasu spędziłam z Emy. Fakt chodziłyśmy trochę po parku ale najwięcej czasu spędziłyśmy na kawie. Modliłam się żeby Max nie czekał na mnie pod drzwiami gdyż miałam wyłączony dźwięk przez co nie mógł się ze mną skontaktować a widniały na kranie 10 nieodebranych połączeń. * jest źle *
Max ;
Pierwszy sygnał
drugi - *zabiję ją *
trzeci
- tak ?- usłyszałem przez co odetchnąłem z ulgą
- ciesz się że cie tu nie ma - mruknąłem, czując narastającą złość - CHOLERA AMY , gdzie ty jesteś, ja tu wariuję, jest po 20 ciemno jak w dupie nie powiem u kogo, a ty nie dajesz znaku życia- wykrzyczałem do słuchawki chodząc po korytarzu
- spokojnie już wchodzę po schodach- powiedziała rozłączając się
-choć tu - powiedziałem tonem nieznoszącym sprzeciwu rozkładając ręce , kiedy zobaczyłem ją na ostatnim schodku. Jej jedyną reakcją był młynek oczami. Wpadła w moje ramiona mocno się wtulając - Martwiłem się- powiedziałem z wyrzutem
- wiem-odparła spokojnie chowając głowę w zagłębieniu mojej szyi-przepraszam, miałam wyłączony dźwięk.
- Ok gdzie ty tyle czasu byłaś hyym? - spytałem ciekawy opierając pod brudek na jej ramieniu.
-pamiętasz jak opowiadałam ci o moim dzieciństwie ?-pokiwałem głową zgadzając się - a pamiętasz Ems ?
- mhmm
-spotkałam ją dzisiaj w pracy- dokończyła na co się uśmiechnąłem
- tego rudzielca z opowiadań ? -spytałem udając nie dowierzanie , próbując rozluźnić atmosferę co mi się udało bo zachichotała
- Taaak- przeciągnęła
-choć opowiesz mi-powiedziałem od kluczając drzwi do jej mieszkanie.
Weszliśmy w głąb salonu siadając na kanapie
- no to słucham- i tak zeszło nam na rozmawianiu o tym co było dzisiaj, co będzie jutro a czego nie będzie.
Około 01;00 zmorzył nas sen i oboje zasnęliśmy na kanapie w salonie jak zazwyczaj bywało w domu dziecka wtuleni w siebie -- oby dwoje potrzebowaliśmy ciepła drugiej osoby --
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heej <33, przepraszam że rozdział dzisiaj , wiem iem miał być wczoraj ale nie miałam dostępu do komputera , następny rozdział prawdopodobnie we wtorek.
Przepraszam za wszystkie błędy mam nadziej że się podoba wszystko nabiera akcji.
CHCIAŁAM POINFORMOWAĆ !! was o tym że mogą pojawiać się wulgaryzmy typu ( cholera , Kur*wa itd.) gdyż nasza bohaterka nie jest taka grzeczna na jaką wygląda xd ii jeszcze dla jasności to; * wyraz * oznacza że pomyślała / lał xd
Do napisania Buziooole ♥♥
