Proszę przeczytaj notatkę pod rozdziałem
Ważne
-------------------------------------------------------------------------------
Wszystko jest
możliwe, tylko jeśli ruszysz dupę
Amy;
Dzisiejszy
dzień jest dniem lenia, jak dla mnie oczywiście bo; jest śrooda, mam wolne od
codzienności i rutyny. Więc chcąc , nie chcąc wstałam około 11 i w piżamce
pobiegłam do mieszkania Max'a
-Heeeej-
zawołałam kierując się do kuchni
-Hej
chcesz herbatę? -weszłam do kuchni gdzie Max parzył napój.
-Największy
na świecie śpioch wstał ?? Boże dobrze się czujesz? może masz gorączkę?
-podeszłam do chłopaka kładąc rękę na jego czole
-
w przeciweństwie do ciebie inni ludzie - wskazał na siebie - dzisiaj idą do
pracy szkoły czy coś - wyjaśnił- to co z tą herbatą ?
-
chce - po mojej jakże krótkiej odpowiedzi zajęłam miejsce przy wysepce a
Max podsunął mi kubek
-
wczoraj z Em nie przenieśliśmy rzeczy bo była zajęta pomaganiem mamie -od razu
mnie uprzedził - zrobimy to dzisiaj więc po pracy nie będę od razu w domu
-uśmiechnął się- a ty co dzisiaj robisz??
-
jaa... idę nad Tamizę a później spotykam się z bratem - od powiedziałam jakby to
była najbardziej normalna rzecz na świecie
-
aha,czekaj... czekaj...- przyglądał mi się uważnie - powiedziałaś bratem? -pokiwałam
w odpowiedzi głową- ale jak to? czy ja o czymś nie wiem?- siedział zszokowany
na przeciwko mnie
-
wczoraj przyszedł do sierocińca , do mnie i rozmawiał - przerwałam- ze mną -
wyjaśniłam do końca
-Boże
tak się cieszę - obleciał wysepkę naokoło a następnie chwycił mnie w żelazny
uścisk.- nie becz, głupia - zachichotał- to dzisiaj się widzicie ?
-ja
się już pogodziłam z tym że nigdy go nie zobaczę a on tak nagle się
zjawia-pociągnęłam nosem - nie mogę go nienawidzić bo nie jest niczemu winny
-
rozumiem kochanie - uśmiechnął się wycierając moje łzy z policzków
-to
co dzisiaj?
-
chciała bym
-
no to na co czekasz, dzwoń czy pisz do niego -powiedział zachęcająco i wstał,
aby podać wcześniej przygotowany talerz z tostami którego nie widziałam oraz słoiki z dżemem i
nutellą.
W
między czasie ja wyciągnęłam telefon
Do:Ian
Hej, masz czas spotkać się dzisiaj z siostrą?
Am xx
chwilę
później dostałam od powiedz;
Od; Ian
Hej, dla mojej małej księżniczki zawsze, to co kiedy i gdzie?
Ian xx
Do;Ian
Dzisiaj o 15 w bramie parku tego koło wesołego miasteczka ?
Am xx
Od;Ian
Ok, do zobaczenia
Ian xx
-Smacznego- wybudził mnie z zamyślenia i
SMS'owania głos Max'a
-
Smacznego- uśmiechnęłam się
Po
pożywnym śniadaniu i rozmowie rozdzieliliśmy , ja poszłam do siebie a
Max do pracy.
Weszłam
pod prysznic myjąc ciało żelem jabłkowym a włosy szamponem cytrynowym .
Owinięta ręcznikiem z turbanem na głowie wyszłam z kabiny prysznicowej i
stanęłam przed lustrem nakładając delikatny makijaż.
Następnie
weszłam do szafy i założyłam ubrania. Miałam sporo czasu dlatego powoli wysuszyłam włosy i pozostawiłam je
rozpuszczone.Około 13;00 wyszłam z domu chwytając spora pomiestną torbę i
spacerem udałam się nad Tamizę.
***
Wygodnie
zasiadłam nad rzeką nie kłopocząc się z tym że miałam na sobie sukienkę i
wyjęłam z torby blok wraz z ołówkami i gumkę do ścierania.
Zaczęłam
zagłębiać się w swój świat szkicując.Począwszy od statków przepływających pod
mostem a kończąc na samym moście i na widokach wokoło niego.Od najmłodszych lat
kochałam rysować, bo to coś w czym mogłam być bez troska , coś co mogło pokazać
prawdziwą mnie, coś co dawało mi szczęście i pomagało odciąć się od
brutalnej rzeczywistości i cholernie trudnego życia.
Niestety
nie całe dwie godziny nie wystarczyła na narysowanie wszystkiego dlatego
postanowiłam wrócić tu następnego dnia.Spoglądając na zegarek który pokazywał
15;15 zaczęłam iść i po drodze wkładać swoje rzeczy do torby, niestety z moim szczęściem
wpadam na kogoś
-
przepraszam - odezwałam się w tym samym czasie co osoba z którą się zderzyłam , skądś znałam tę barwę głosu. Schyliłam się po rzeczy które wypadły mi z rąk
podnosząc głowę na osoby która mi pomagała
-
jezu tylko nie to - mruknęłam pod nosem. Na przeciwko mnie znajdował się ten
sam mulat który wylał na mnie kompot, dokładnie ten sam idiota --poprawnie mówiąc Zayn
Malik we własnej osobie
-
zbieg okoliczności ?- zapytał
-
nie cholerna karma? czy coś - odpysknęłam i wyrwałam mu z ręki blok i nie
spoglądając za siebie odeszłam wpychając zabraną rzecz do torby.
Zayn;
Matko
znowu to samo, znowu w kogoś wlazłem albo ten ktoś wlazł we mnie.
Wymamrotałem
szybkie przeprosiny i schyliłem się żeby pomóc zbierać rzeczy dziewczynie.*byle
by nie fanka,byle by nie krzyczała*. Słysząc znajomy głos uśmiechnąłem się w
pod nosem myśląc jedynie *KURWA* .
A
ja myślałem że to fanka śmiałem się sam z siebie.Nie chodzi o to że nie lubie przebywać z fankami, dzisiaj miałem ciężki dzień i byłem zmęczony, chciałem pobyć sam na sam z soba.
Chciałem
przeprowadzić z dziewczyną normalną rozmowę poznając ją , w końcu to ona ciągle
siedziała mi w głowie , ale zakończyło się to tak jak ostatnim razem , niczego
się nie dowiedziałem i zostałem znowu sam ze swoimi myślami w których główną
postacią była piękna brunetka z niebieskimi oczami. Nie mogę zrozumieć że za
każdym razem jak ją widzę brakuje mi języka w gębie, może to przez to że gada , a później odchodzi i nie zdążam nic powiedzieć.* za szybko wszystko się dziej *
Wydawało
się że gdzieś się spieszyła , a przez to nasze wyrywanie bloku zgubiła
kartkę na której jak się okazało znalazł się niedokończony szkic.
Amy;
-Hej - przywitałam się z Ian'em - przepraszam za
spóźnienie, długo czekasz?- zapytałam
-Hej- uśmiechnął się- nie też trochę się
spóźniłem
-to co idziemy na lody?- wskazałam palcem na
budkę
-jasne-skierowaliśmy się do celu zamawiając
ulubione smaki,a następnie udaliśmy się w głąb parku kierując się przed siebie.
Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, wspominaliśmy przeszłość mimo że było mi
ciężko roztrząsać ja, widziałam że jemu też nie było łatwo.Ian o większości
rzeczy nie wiedział - potwierdził to dzisiaj.
Jak dla mnie liczy się to że się znaleźliśmy, że on znalazł mnie.
Jak dla mnie liczy się to że się znaleźliśmy, że on znalazł mnie.
-
to gdzie teraz mieszkasz?
-wynajmuję
kawalerkę z kolega z USA 15 minut drogi do centrum-wyjaśnił
-kolegą?
-tak,
poznaliśmy się w USA , a teraz on przeprowadził się do Londynu co się dobrze
złożyło-uśmiechnął się - a ty?
-
ja mieszkam w centrum w kamienicy z przyjacielem i Emy -wyjaśniłam - ile tutaj
zostaniesz?
-Emy?
dawno jej nie widziałem- uśmiechnął się pewnie na jakieś wspomnienie -a wracając
do pytania chciałbym na stałe,szukam tutaj pracy
-zamieszkaj
ze mną - wzruszyłam ramionami- mówię serio,mam dwa pokoje, będziemy blisko a ty nie będziesz
się gnieść w kawalerce z kolegą,przynajmniej ja czas aż nie zaczniesz zarabiać i sam będziesz chciał coś wynająć- uśmiechnęłam się zachęcająco
-no
nie wiem
-
oj no weźźźźź proszę , siostrze się nie odmawia-zaczęłam go podchodzić
-
oj dobra już dobra, ale płacę połowę czynszu
-
tak jest - zgodziłam się wiedząc że inaczej się nie wprowadzi.
-
jak się spakujesz zapraszam .
-
OK
Po
dość długim spacerze postanowiliśmy wrócić do mnie do domu i przygotować coś do
jedzenia,ale przed tym zahaczyliśmy o supermarket
***
-To
jest pycha - przyznał Ian
-
Tak zdecydowanie udało nam się- przybiliśmy piąteczki , pomimo trudności w
przygotowaniu = ciągłego chichotania itp.= , w tym brudnej kuchni ,udało nam się przygotować pyszne spaghetti.
-AAAAMY
! JESTEŚMY!-wydarł się Max -CO TAK PACHNIE ?
-
w kuchni I NIE DRZYJ SIĘ , słyszę wyraźnie - odkrzyknęłam część.
-poznasz moich przyjaciół,a raczej przyjaciela, bo Emy już znasz- zwróciłam się do brata na co on od powiedział uśmiechem
-He-ej - zaciął się Max,ale po chwili szeroko się uśmiechnął
-Hej- wy powiedziałyśmy z Emy w tym samym czasie.Widziałam że przygląda się ona Ian'owi próbując rozszyfrować skąd go kojarzy
-Ty pewnie to Ian - wyciągnął rękę Max w kierunku chłopaka
- z tego co wiem to tak -uśmiechnął się Ian chwytając wyciągniętą do niego rękę
- miło cię poznać, jestem Max, przyjaciel Amy i chłopak tej oto niewiasty - wymieniał powodując nasze parsknięcie śmiechem.
-a my się znamy - uśmiechnęła się Emy puszczając rękę Max'a i przytulając Ian'a
- tak, aleś wyrosła - stwierdził
-coś ty - spojrzałam na przyjaciela a on miał minę typu WTF , w ogóle nie ogarniał *Boże Max ale z ciebie idiooota*
- tak Max, znają się , dorastaliśmy we trójkę , opowiadałam ci- wskazałam na nas palcem
- aa tak...pamiętam - weschnełam patrząc na niego
Po krótkiej wymianie uścisków zaproponowałam
-macie ochotę na spaghetti?
-z chęcią - od powiedzieli.
Wszyscy przystąpiliśmy do spożywania dania, rozmawiając i żartując w między czasie.
Po krótkiej wymianie uścisków zaproponowałam
-macie ochotę na spaghetti?
-z chęcią - od powiedzieli.
Wszyscy przystąpiliśmy do spożywania dania, rozmawiając i żartując w między czasie.
***
Tuż po obiado - kolacji zasiedliśmy przed telewizorem
-to co oglądamy??-zapytał Max przeglądając półkę z płytami
-wybierzcie coś ,ja Idę po picie-powiedziałam wstając
-pomogę ci - zaoferował Ian na co skinęłam głową idąc do kuchni
-Ian?-spytałam kiedy chciał już wychodzić ze szklankami
-hyyym?
-zostaniesz na noc?,jest już 19 za czym skończymy będzie późno,a ja będę się martwiła o braciszka - zrobiłam minę szczeniacza
-ok, zostanę-uśmiechnął się
- załatwimy ci jakieś rzeczy do spania od Max'a
-dobra-zabraliśmy przygotowane szklanki i udaliśmy się do salonu gdzie czekała na nas para.
Około 21 zakończyliśmy oglądanie kilku filmów i Max wraz z Emy udali się do siebie.
-idę do łazienki ,skoczysz do Max'a po ciuchy? już mu mówiłam że zaraz przyjdę
- Ok, zaraz wracam
weszłam do łazienki ,zdjęłam ubrania i weszłam pod prysznic.
ubrana w piżamkę weszłam do salonu widząc w nim czkającego już Ian'a który oglądał jakiś program w TV
- łazienka jest wolna -powiedziałam na co uśmiechnął się wstając i pokierował się do pomieszczenia
Po krótkim oczekiwaniu mój brat wyszedł z łazienki, od razu pokazałam mu pokój w którym będzie spał i wróciłam sama do swojego,kładąc się i zasypiając
***
W nocy obudziła mnie burza , z reguły nie boję się ich ,ale przez horror , który wybrali dzisiaj,w zasadzie wczoraj =bo było grubo po północy= zaczęłam się obawiać prawdziwości wcześniejszego stwierdzenia .
Słysząc kolejny bliski grzmot i widząc wiatr który prawie wyrwał otwarte okno,zerwałam się z łóżka biegnąc do pokoju obok.
-Ian?- spytałam siedząc po turecku na skraju łóżka i dotykając ramienia chłopaka
-Amy?-usłyszałam zaspany głos brata- wszystko w porządku ?
-tak....nie...mogę?- zapytałam mając na myśli położenie się obok,na szczęście zrozumiał
-jasne,choć tu księżniczko -odkrył kołdrę. Kiedy sięgam pamięcią do przeszłości- zawsze nazywał mnie swoją księżniczką, a mi w cale to nie przeszkadzał =co jest dziwne=.
Otulił mnie opiekuńczo ramionami i spytał
-co się stało?
-to nie przez burze -zapewniłam -to ten horror
- cokolwiek powiesz-zachichotał
-ejj - jęknęłam ,własny brat się ze mnie zbija
-Ok,Ok śpij już - pocałował mnie w policzek tłumiąc śmiech.
Brakowało mi go, cholerni mi go brakowało.Tej jego obecności czy choćby nawet pocieszenia.
Czułam się bezpieczna i w miarę szczęśliwa.*mam nadzieje że tak zostanie i ze niczego nie zjebię*
Rozmyślając tak zasnęłam
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heej<3 a więc jestem z nowym rozdziałem
przepraszam za błędy jeśli się pojawiły.
Proszę o komentarze,jakie by one nie były ,ważne dla mnie żeby się pojawiły xd -chce wiedzieć czy ktoś to czyta, jeśli nie to nie ma sensu żeby to kontynuować.
---Dla ciebie to chwilka a dla mnie wielka radocha.---
Następny rozdział w środę lub czwartek
Do napisania <3
