"Life always has two
sides."
Następny dzień;
Amy;
Rano obudził mnie okropny ból pleców. Powoli otworzyłam oczy
i ujrzałam śpiącego Max’a z błogim uśmiechem na ustach
*musi mu się coś miłego śnić* stwierdziłam ciężko zdychając
i powoli wydostając się z jego uścisku starając się wstać. *raczej ta kanapa
nie jest najwygodniejsza* pomyślałam rozmasowując dolną część pleców. Na
palcach starałam się opuścić salon co nie wyszło mi zbyt dobrze gdyż z całej
siły przy dzwoniłam w fotel nieopodal kanapy – który jakimś cudem znalazł się na
mojej drodze . Innymi słowy zrobiłam wielkie BUUM!! Upadając na podłogę
-Amy ??-no ładnie obudziłam śpiocha.
- Auu?- zawyłam nadal siedząc na podłodze.
Słyszałam jak Max zrywa się z sofy i chwilę później stał
przede mną śmiejąc się na cały dom
-Ha Ha bardzo śmieszne –stając się ukryć rozbawienie z
własnej głupoty, co jednak nie zbyt dobrze mi wyszło gdyż wybuchłam
nie pohamowanym śmiechem tarzając się po podłodze
- Może mi pomożesz? – zapytałam wyciągając ręce i
przybierając poważny wyraz twarzy
- jasne, sierotko Marysiu
- ej, to nie moja wina że ten fotel- wskazałam na rzecz – Tu
się zmaterializował – dokończyłam pocierając ręką nogę *ooch będzie wieeeelki
siniak, marzyłam o nim całe życie *
- tak,tak- mówił starając się opanować śmiech
- ooo skoro już wstałeś to ty robisz śniadanko – krzyknęłam wskazując go palcem
jego mina była bezcenna
-ej no!- chciał się kłócić ale spojrzałam na niego miną
nieznoszącą sprzeciwu (taką spod wilka= co zresztą zawsze na niego działa , bo
się zamyka=)
- dobra, dobra- tak i było teraz, podniósł ręce w geście niewinności- dzisiaj dzień w sierocińcu?- spytał zmieniając temat i
kierując się do kuchni
- tak idę się przy szykować ,zaraz jestem z powrotem –
wybiegłam z kuchni wpadając do sypialni jak tornado szybko wybierając ubrania i wpadając do łazienki .
Po odbyciu porannej toalety wróciłam do kuchni
- jestem – oznajmiłam siadając przy wysepce –a ty co dzisiaj
porabiasz?
-idę na zakupy , muszę uzupełnić i szafę i lodówkę
- jak na razie opróżniasz moją lodówkę – wyjaśniłam
przekomarzając się
-oj tam, taki bonus byciem sąsiadem ze swoja z siostrą – puścił mi oczko kładąc stertę
kanapek na stole – smacznego
- no co ty nie powiesz?? – uniosłam brwi chichotając-
Smacznego – od powiedziałam biorąc pierwszego i nie ostatniego gryza kanapki
- o której wychodzisz?- spytał
- 8;30 a co?
-nic, jest 8;20-odpoiedzial zerkając na zegarek wkładając
naczynia do zmywarki
-ok. to ja się zbieram- zaczęłam powoli podnosić się z
krzesła i kierując na korytarz – jak będziesz wychodził to zamknij drzwi , na
klucz Max, NA KLUCZ – za akcentowałam ostatnie słowa,* nie wiadomo co wpadnie mu
do tego łba * pokiwałam głową z dezaprobatą nakładając buty i sweterek
- Ok.- Max miał klucz zapasowy do mojego mieszkania tak jak
ja do jego .Szybko cmoknęłam go w policzek i wyszłam z kamienicy
**Około 30 minut
później **
Po wejściu do ośrodka zostałam zapoznana z planem mojego
dnia, więc od razu wzięłam się za pracę. Mianowicie ; przygotowanie stołówki do
obiadu, później posprzątanie , pomoc przy zabawie z dziećmi itd.
Pomimo że byłam taka jaka byłam i nie zbyt lubiłam ludzi to uwielbiałam
przebywać z tymi tutaj bez względu na wiek.
Niektórzy nastolatkowie są zbuntowani tak jak ja (choć nie w tak wielkim stopniu) a
inni są grzeczni i posłuszni ,inni zagubieni zamknięci w sobie jeszcze inni przyjmują
wszystko zawsze takim jakie jest , mniejsze osóbki są słodkie i bezbronne może nam
się wydać że są za małe żeby zrozumieć co się w okół nich dzieje ale to jest błąd
one są o wiele mądrzejsze.
Każdy tutaj jest inny , każdy z innego powodu tu trafił i każdy przeżył w swoim życiu tragiczną mniej
lub więcej historię ale wszystkich łączy jedno ; marzenie poczucia się
bezpiecznym ,kochanym , wolnym ,potrzebnym .Może wiem tyle dlatego że
jestem pół sierota i też przebywałam w takim miejscu jak oni –
rozumiem ich .
Wiem co to znaczy ,wiem jak im ciężko , jak się czują i że
potrzebują miłościi tak jak ja jej
potrzebowałam - teraz uważam że nie jest ona mi potrzebna , może dlatego że boję się zranienia a może po
prostu nie wierzę że pewnego dnia poznam odpowiednią osobę dla
mnie i będę z nią szczęśliwa na zawsze , brzmi to bardziej jak bajki które
często czytałam dzieciom …
Dlatego Nie mogę pozwolić żeby osoby tutaj czuły się samotne tak jak ja się czułam. Chce im każdym z osobna oddać trochę mojej uwagi i miłości,
którą tam gdzieś głęboko mam ukrytą , aby nie czuły się nie potrzebne, nie
kochane bez użyteczne, samotne tak jak było w moim przypadku .
Świat jest okrutny, nie zważa na twoje uczucia
, jest w nim pełno rozpieszczonych , zadufanych w sobie, bogatych bachorów nie
liczących się z ludzmi takimi jak ja czy te dzieci. Dla nich najważniejsze jest
to co zrobiłaś, skąd pochodzisz , kim jesteś
, co osiągnęłaś w życiu.Oni nie patrzą
na to co masz w środku jaka jesteś tu i teraz ,nawet nie dają ci szansy. Ktoś by
mógł zapytać dlaczego jestem taka pesymistyczna moja odpowiedz ; wystarczy
otworzyć oczy i się rozejrzeć,
wystarczy popatrzyć na gwiazdy. Według zwykłych ludzi nie różnimy się od
nich niczym ,ale dla nich nie masz kasy , możesz spadać .Gardzą nami,zamykając
wszystkie nasze drzwi.
Nie jestem osoba która lubi gwiazdy może dlatego mam
odmienne zdanie i kieruje się tym czym się kieruje. Moje zdanie jest trudno
zmienić i ten kto będzie chciał to zrobić musi się poważnie wysilić. W moim
świecie nic nie przychodzi łato , musisz
walczyć żeby dostać to czego pragniesz i o czym marzysz , zupełnie inaczej niż
bogaci wpływowi ludzie którzy dostają to czego chcą jedynie na skinienie
palcem.
***
Dziś nic specjalnego nie miało miejsca w placówce .
Jedynie zwołano
naradę personelu, który tam pracuje i dostaje w zamian za to pieniądze ,a że ja ich nie dostaje i
Grace też nie nie mogłyśmy być na nim ale z tego co się dowiedziałam mają mieć
jakąś niespodziankę dla dzieci.
Około 13;50
znajdowałam się w drodze powrotnej do domu
***
Z tego względu że jest końcówka czerwca i oceny są
wystawione nie muszę spędzać czasu ucząc się przed laptopem. Dlatego poległam na kanapie w salonie przed
TV. Nie dane mi było jednak długo nacieszyć się ciszą i spokojem gdyż do mojego
mieszkania wparował Max witając się całusem w policzek
-jak sierocińcu,
jadłaś coś ?? –spytał idąc do kuchni
- w sierocińcu ok. ,przyzwyczajam się , nie jadłam nic nie
chce mi się gotować zamawiamy pizze ? – spytałam
- to dobrze – uśmiechnął się – mi tym bardziej nie chce się
nic gotować więc zamawiam – od powiedział wyciągając telefon. Tak tak Max potrafi gotować, chociaż tyle
Po niecałych 45
minutach pizza spokojnie spoczywała na blacie stołu do którego zasiedliśmy z
kubkami gorącej herbaty.
Rozmawiając o wszystkim i o niczym zaczęliśmy konsumować
obiad.
**godzinę później**
Umyci i pachnący zasiedliśmy na kanapie rozmawiając
- co robiłaś dzisiaj w sierocińcu ?- spytał zaciekawiony Max
-sprzątałam , spędziłam czas z dziećmi , dowiedziałam się o
jakiejś niespodziance dla nich – wyjaśniłam. Max znał mnie tak dobrze jak nikt
inny i wiedział ze zaczynam się
przywiązywać do tych wszystkich dzieci na swój sposób- pomijając ,puki pamiętam , wpadłam na pomysł –
uniósł brwi w zapytaniu– chce żeby Emy zamieszkała ze mną ,
w końcu przyjechała tu na wakacje tylko ,a chciała być tu ze Mną i ze
swoim ‘menem’ –zrobiłam cudzysłów nad słowem men na co zachichotał – jak
myślisz??-spytałam
- wydaje mi się że to dobry pomysł – uśmiechnął się
-Ok. porozmawiam z nią jutro.-
- nawiązując do MENA –podkreślił ostatnie uśmiechając się –
chce ci kogoś przedstawić.
-Masz mena ?? – spytałam zaskoczona
- Nie głuptasie jestem hetero , miałem na myśli dziewczynę i
chce ci ją przedstawić –poruszał brwiami
- ty idioto – zaczęłam okładać go poduszką udając wściekłość.
- ejjj za co to – piszczał jak mała dziewczynka próbując się
obronić.
-nie mówiłeś wcześniej że kogoś masz –odparłam wkurzona
- bo mówię teraz?? nie było czasu , no weź
-Ok, to ci podaruję, ostatni raz- pokiwałam mu przed nosem
palcem wskazującym siadając obok
-dzięki ci Boże- złożył ręce jak do modlitwy – to kiedy –
zapytał od razu spoglądając na mnie na co wywróciłam oczami z jego głupoty
- w weekend ??
-Ok, a wracając do niespodzianki sierocińcu to co to będzie??- spytał
pod ekscytowany
-nie mam pojęcia –wzruszyłam ramionami
-może Lady Gaga , albo Myszka Miki ?? –strzelał
- Ha Ha – zaczęłam się śmiać- nie – wypaliłam kręcąc głową z
powaga.
- ale skąd wiesz ?
- nie wiem
- no właśnie – wyszczerzył się.
Tak więc kilka minut prowadziliśmy spekulacje co to może być.
- Ok. idę do siebie pomieszkać – za komunikował Max wstając z
kanapy
- Ha Ha – wybuchłam śmiechem na dobór jego słów
- no co ?- udał że nie wie o co chodzi
- nic, idz już śpiochu
- do jutra – pożegnał się całując mnie w skroń
- Pa , śpij dobrze- pomachałam mu na odchodne. Słysząc że
zakluczył za sobą drzwi wyłączyłam TV i światło. Po ciemku dostałam się do
swojej sypialni wskoczyłam pod kołdrę i powoli zasypiałam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heej<33 jak wam mijają wakacje??
mam nadzieje że rozdział się podoba ;p
Przepraszam za błędy jeśli się pojawiły.
Przepraszam za błędy jeśli się pojawiły.
Mile widziane komentarze kochani <3
następny rozdział w czwartek lub piątek ;P
BUZIOLEE ♥
