"Zmiana to tylko kwestia czasu "
Amy;
-Pobudka !- zostałam nie przyzwoicie i nie oczekiwanie zawalona z łóżka wraz z kołdrą
- AAaałł ?- zawyłam
nie otwierając oczu
- no pobudka solenizantko !!! – rozpoznałam znajomy pełen
szczęścia głos opiekunki nad moim uchem więc ociężale podniosłam powieki, a
następnie mechanicznie je zamknęłam
starając się wyrównać ostrość w oświetlonym przez słońce pomieszczeniu.
- Wszystkiego Najlepszego
!! – prawie wykrzyczała . To co zobaczyłam przed sobą spowodowało uścisk
w klatce piersiowej i świeczki w oczach. Margaret stała przede mną z małą ,czekoladową pokrytą różową śmietaną
babeczką z jedną jedyną świeczką po środku .
-Może to nie jest coś bardzo extra wymyślnego ale niestety
nie mam talentu kulinarnego więc musisz się zadowolić tą oto babeczką- powiedziała
szeroko uśmiechając się , co momentalnie odwzajemniłam
- dziękuje – szepnęłam powstrzymując potok łez rzucając się
na Margaret z uściskiem. Nie byłam przyzwyczajona do jakich kol wiek pozytywnych,sprawiających mi przyjemność gestów ze
strony drugiego człowieka.
- Ej ej ej nie chce Mieć twojego śniadania na ubraniu –
wskazała na babeczkę – pomyśl życzenie
-ale ty tak serio?? – spytałam unosząc brwi , ale
widząc minę nie znoszącą sprzeciwu uniosłam ręce w geście poddania się –Ok Ok -
zamknęłam oczy myśląc ** chce żeby było już tylko lepiej
** i w tym momencie moje jedyne światełko zgasło .
- pięknie, to teraz zabieraj walizki i uciekaj stąd jak
najdalej- uśmiechnęła się pogodnie –przyniosę ci zaraz namiary na twój warunek
- sierociniec? -przymknęłam jedno oko.
-tak tylko błagam choć tam ,żebyś nie musiała tu
wracać-powiedziała poważnie
-Ok.- a po moich słowach już jej nie było w pokoju .
Dlatego
powoli zmierzałam do łazienki odbębnić poranne czynności , jak co dzień rano wzięłam szybki prysznic , umyłam zęby , i wbiłam się w ubrania.
Starannie
zaczesałam włosy w wysokiego kucyka i zawiązałam bandamkę na czubku głowy,a następnie nałożyłam delikatny makijaż.
Jedząc śniadanie –
babeczkę , kończyłam dopakowywać walizkę.
Po około 30 minutach w towarzystwie dwóch wielkich walizek wyszłam na plac poprawczaka gdzie czekała na mnie
odprawa, taxówka i Max.
- MAX ! – wydarłam się biegnąc w jego stronę . Porzuciłam
walizki na środku dziedzińca i wskoczyłam na chłopaka mocno tuląc się do niego.
- Hej mała- powiedział śmiejąc się i tuląc mnie jeszcze
mocniej- Wszystkiego najlepszego !! – powiedział wesoło przybliżając swoje usta
do mojego ucha i szepnął – Cholernie tęskniłem - mówiąc to pocałował mnie w skroń luzując nieco
uścisk
- dziękuje , ja też tęskniłam – po kilku minutach odsunął się
o krok ode mnie i otarł moje łzy które pojawiły się nie wiadomo skąd.
- już nigdy nie pozwolę żeby ktoś nas rozdzielił na tak
długo , obiecuje – uśmiechnął się co spowodowało ulgę w moim sercu – chodźmy stąd
– chwycił mnie za rękę w stronę auta.
Po wpakowaniu wszystkich walizek uścisnęłam na pożegnanie
rękę dyrektora, pedagogów, psychologa i wtuliłam się w zawsze pomocne ramiona
Margaret.
-Dziękuje za wszystko – powiedziałam
- Drobiazg, masz tu kartkę z adresem , nie daj ciała i
postaraj się – odpowiedziała wręczając mi świstek i popychając w stronę taksówki
w przy której stał Max z uśmiechem mówiącym wszystko będzie dobrze.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejka <33 co myślicie o drugim rozdziale?? mam nadzieje że ujdzie <33 ( obiecuje ze postaram się o dłuższe ) proszę komentujcie dopiero się rozkręcam :D dziękuje że jesteście z całego serducha <333
Kolejny rozdział pojawi się w czwartek więc do napisania <333
