poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 2





 "Zmiana to tylko kwestia czasu "



Amy;

-Pobudka !- zostałam nie przyzwoicie i nie oczekiwanie zawalona z łóżka wraz z kołdrą
- AAaałł ?- zawyłam  nie otwierając oczu

- no pobudka solenizantko !!! – rozpoznałam znajomy pełen szczęścia głos opiekunki nad moim uchem więc ociężale podniosłam powieki, a następnie mechanicznie je zamknęłam  starając się wyrównać ostrość w oświetlonym przez słońce pomieszczeniu.

- Wszystkiego Najlepszego  !! – prawie wykrzyczała . To co zobaczyłam przed sobą spowodowało uścisk w klatce piersiowej i świeczki w oczach. Margaret stała przede mną  z małą ,czekoladową pokrytą różową śmietaną babeczką z jedną jedyną świeczką po środku .

-Może to nie jest coś bardzo extra wymyślnego ale niestety nie mam talentu kulinarnego więc musisz się zadowolić tą oto babeczką- powiedziała szeroko uśmiechając się , co momentalnie odwzajemniłam 


- dziękuje – szepnęłam powstrzymując potok łez rzucając się na Margaret z uściskiem. Nie byłam przyzwyczajona do jakich kol wiek pozytywnych,sprawiających mi przyjemność gestów ze strony drugiego człowieka.

- Ej ej ej nie chce Mieć twojego śniadania na ubraniu – wskazała na babeczkę – pomyśl życzenie
-ale ty tak serio?? – spytałam unosząc brwi , ale widząc minę nie znoszącą sprzeciwu uniosłam ręce w geście poddania się –Ok Ok -

zamknęłam oczy myśląc ** chce żeby było już tylko lepiej **  i w tym momencie moje jedyne  światełko zgasło .
- pięknie, to teraz zabieraj walizki i uciekaj stąd jak najdalej- uśmiechnęła się pogodnie –przyniosę ci zaraz namiary na twój warunek

- sierociniec? -przymknęłam jedno oko.

-tak tylko błagam choć tam ,żebyś nie musiała tu wracać-powiedziała poważnie

-Ok.- a po moich słowach już jej nie było w pokoju .

Dlatego powoli zmierzałam do łazienki odbębnić poranne czynności , jak co dzień rano  wzięłam szybki prysznic  , umyłam zęby , i wbiłam się w ubrania.
 Starannie zaczesałam włosy w wysokiego kucyka i zawiązałam bandamkę na czubku głowy,a następnie nałożyłam delikatny makijaż.
Jedząc  śniadanie – babeczkę , kończyłam dopakowywać  walizkę. Po około 30 minutach w towarzystwie dwóch wielkich walizek  wyszłam na plac poprawczaka gdzie czekała na mnie odprawa, taxówka i Max.

- MAX ! – wydarłam się biegnąc w jego stronę . Porzuciłam walizki na środku dziedzińca i wskoczyłam na chłopaka mocno tuląc się do niego.

- Hej mała- powiedział śmiejąc się i tuląc mnie jeszcze mocniej- Wszystkiego najlepszego !! – powiedział wesoło przybliżając swoje usta do mojego ucha i szepnął – Cholernie tęskniłem -  mówiąc to pocałował mnie w skroń luzując nieco uścisk

- dziękuje , ja też tęskniłam – po kilku minutach odsunął się o krok ode mnie i otarł moje łzy które pojawiły się nie wiadomo skąd.

- już nigdy nie pozwolę żeby ktoś nas rozdzielił na tak długo , obiecuje – uśmiechnął się co spowodowało ulgę w moim sercu – chodźmy stąd – chwycił mnie za rękę w stronę auta.

Po wpakowaniu wszystkich walizek uścisnęłam na pożegnanie rękę dyrektora, pedagogów, psychologa i wtuliłam się w zawsze pomocne ramiona Margaret.

-Dziękuje za wszystko – powiedziałam

- Drobiazg, masz tu kartkę z adresem , nie daj ciała i postaraj się – odpowiedziała wręczając mi świstek i popychając w stronę taksówki w przy której stał Max z uśmiechem mówiącym wszystko będzie dobrze.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hejka <33  co myślicie o drugim rozdziale?? mam nadzieje że ujdzie <33 ( obiecuje  ze postaram się o dłuższe ) proszę komentujcie dopiero się rozkręcam :D dziękuje że jesteście z całego serducha <333
Kolejny rozdział pojawi się w czwartek więc do napisania <333 


1 komentarz:

  1. bardzo fajny i ciekawy rozdział ;P no postaraj sie o dłuższe, bo opowiadanie jest ciekawe ;)aha no i już obserwuję, dlatego nie musisz mnie informować o następnych rozdziałach ;) licze, że odwdzięczysz sie tym samym ;P weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń