środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 12






"Przy­pad­ki nie is­tnieją. Wszys­tkie rzeczy, które się zdarzają, zdarzają się w ja­kimś celu."


Amy;

O godzinie 9 zaczął dzwonić budzik dlatego powoli zwlekłam się z łóżka nie budząc Ian'a. Poszłam do łazienki wykonać poranne czynności w tym; krótka kompiel, malowanie się i czesanie włosów . Założyłam ubrania które były obowiązkowe tzn. w kolorach czerni i bieli , bądź czarne i kremowe. Z tego względu że jest dzisiaj gorąco zdecydowałam się na spódnicę, baleriny i bokserkę. 
Ubrana zeszłam do kuchni w której spotkałam brata.
- a ty nie śpisz? -spytałam
- nie mam rozmowę kwalifikacyjną o 11 i muszę iść jeszcze do siebie-wyjaśnił 
-Ok,powodzenia 
-nie dziękuje 
- mam pytanie - odezwałam się po chwili wyjmując miski , mleko i płatki 
- jakie? - spytał zaciekawiony
-a propos mieszkania, kiedy się wprowadzisz do mnie? ja mówiłam serio 
- ja też, po rozmowie się zacznę pakować i postaram do weekendu wyrobić się ze wszystkim - uśmiechnął się wlewając zarówno do swojej jak i do mojej miski mleko
-ok, gdybyś potrzebował pomocy, wiesz gdzie mnie szukać 
- tak, tak - uśmiechnął się - wiem
- smacznego 
- na wzajem 

***

Po zjedzeniu pożywnego śniadania wyszliśmy z Ian'em z mojego mieszkania .
Chłopak wrócił do siebie a ja udałam się do Nandos. 
-Hej-przywitałam się z Mikiem 
- Hej - uśmiechnął się  
- nie  ma jeszcze Em? - spytałam zakładając fartuszek 
- nie, pewnie zaraz wpadnie 
-pewnie tak , może zaczęli wczoraj przenosić.... - nie zdążyłam dokończyć  bo wpadła zadyszana dziewczyna
- Hej- przywitała się całuskiem
- Hej, czy ty się właśnie spóźniłaś?
- nie chcesz wiedzieć dlaczego -oznajmiła
-tak masz rację nie chce - stwierdziłam po chwili zastanowienia * co ten Max znowu wymyślił, u niego to normalne że się spóźnia bo przed wyjściem ma do zrobienia jeszcze setkę rzeczy , powoli przekłada się to na Em, nie dobrze, nie dobrze* zaczęłam śmiać się wewnętrznie ze swoich przemyśleń. Mniejsza z tym zabraliśmy się wszyscy  do pracy. Na początku wraz z Emy usiadłyśmy przy ladzie,ale ona co jakiś czas latała na kuchnię pomagać.
Zaczęłam obsługiwać klientów przy stolikach w między czasie ścierając stoły.Słysząc dzwonek oznaczający przyjście kogoś odwróciłam się powoli kierując się do grupy chłopaków siedzących pod oknem 
*o Boże tylko nie oni* 
Dlaczego z pośród wszystkich lokali wybrali ten, no pytam dlaczego ? 
* za co mnie tak karzesz? *
Taak to na 200% oni , mam na myśli to całe One Direction = tak nauczyłam się nazwy = z tym idiotą od kompotu na czele 
* Nie nawiedzę mojego życia *
Niechętnie udałam się do stolika w celu przyjęcia za mówienia, gdybym mogła wysłała bym tam kogoś innego ale niestety nikogo nie było w zasięngu mojego wzroku.
Kulturalnie , choć z nutką niechęci? przyjęłam zamówienie i odeszłam.
Kiedy się tam znajdowałam czułam się tyćkę niezręcznie wszyscy się na mnie gapili z nie dowierzaniem? ekscytacją? a ten kretyn uśmiechał się pod nosem . 
Na szczęście obyło się bez  rozmowy z "wielką gwiazdeczką" , Zayn'em niezdarą Malikiem 

** po skończeniu posiłku przez 1D **

Usłyszałam z nad lady chrząkniecie więc poniosłam wzrok na przystojnego bruneta, tak dokładnie tego samego idiotę z sierocińca ,a już myślałam że mi się uda wyjść z tego cała i bez nerwów * O kurwa, dlaczego ja?  i dlaczego akurat on? *Podał mi kwotę pieniędzy widniejącą na rachunku,pokazując swoje ząbki.

 - przepraszam za sytuację w sierocińcu jeszcze raz -powiedział spoglądając niepewnie na mnie , wyglądał słodko . - może ci to wynagrodzę kawą? - spytał
- nie dzięki, nie skorzystam- od powiedziałam odwracając się i uważając to za koniec naszych pogaduszek 
- poczekaj - zawołał na co się odwróciłam unosząc  lewą brew  w geście pytania - powiedz mi chociaż , jak masz na imię- uśmiechnął się bezczelnie,*tak sobie grasz?* pewnym krokiem podeszłam do lady opierając na niej łokcie i przysuwając bliżej niego twarz tym samym zachowując bezpieczną odległość * bingo , trochę był zaskoczony* 
-dla ciebie bezimienna -odparłam następnie odwróciłam się i odeszłam od lady  wchodząc do kuchni.

Zayn;

-dla ciebie bezimienna - to była jej od powiedz,mówiła to tak blisko mnie że nie byłem w stanie się ruszyć , zaskoczyła mnie a później tak po prostu wyszła.
czułem się trochę zawiedziony nie znając jej imienia. 
Ciągle myślałem o tajemniczej dziewczynie z ostrym charakterem przy której ja wymiękałem, pociągał mnie i to bardzo. Chciałem ją poznać z każdą minutą coraz bardzie i bardziej. 
Nie liczyła się z tym że jestem sławny, miała to głęboko w poważaniu i mówiła to co myśli , była po prostu szczera, ale równocześnie nie pozwalała mi się dac poznać co w pewnym sensie podobało mi się , była zagadką, którą chciałem poznać.
To trochę chore że ciągle o niej myślę po tym wszystkim jak starała się mnie odepchnąć, zniechęcić do siebie, ja jeszcze bardziej nie mogłem o niej zapomnieć. Przez to że nie mogłem się na niczym skupić chłopcy zmusili mnie do wyjawienia im prawdy, tak więc dlatego kazali mi płacić mimo że zawsze robi to Liam z naszych składkowych pieniędzy.
Wracając do dziewczyny , nie chce mi dać się poznać ? to ją do tego zmuszę, mam coś co pomoże mi w tym,a o czym ona chyba nie wie.
Obiecałem sobie wychodząc z lokalu że za wszelką cenę poznam jej imię i przekonam ją do siebie. 
* przy najmniej wiem że znajdę ją jutro w odpowiednim miejscu* 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej ,Hej <33 co u was słychać robaczki???
mam nadzieję że rozdział się podoba <33 
za wszystkie błędy przepraszam ;3
następny się pojawi w piątek, sobotę lub w niedzielę
komentujcie, komentujcie  <33
ps. jeśli macie kogoś kto czyta takie blogi , po informujcie go o moim , bardzo mile widziani, nowi czytelnicy <33 
BUZIOOLE ♥