poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 9







"Życie jest niep­rze­widy­wal­ne. Szy­kuje dla mnie nies­podzian­ki choć nie mam urodzin."







Amy;
Dzisiaj drugi dzień weekendu - niedziela , właśnie  tym dniu poznam dziewczynę Max'a. Z jednej strony jestem bardzo ciekawa jaka jest pod względem wyglądu zachowania i ogóle całokształtu - oby nie była rozpieszczonym gówniarzem , a z drugiej strony martwię się że wykorzysta dobre serce mojego przyjaciela a następnie zrani i zostawi. * wtedy znajdę, sukę iii pożegna się ze swoją śliczną twarzyczką * pomyślałam kręcąc głową ze swojej głupoty.
Porzucając swoje przemyślenia z samego rana, no może nie z samego ale około 9;30 Max wpadł do mnie do pokoju jak huragan,ściągając z łóżka*zemszczę się*.
Pozostawiając mnie na podłodze zwiniętą  w  kołdrę oznajmił że o 14;00 idziemy do wesołego miasteczka i wyleciał z mojego pokoju tak szybko jak wpadł do niego -śpiesząc się do pracy z której się urwał na chwilkę.
Wracając do wesołego miasteczka , on miał najpierw pojechać po swoją damę a razem mieliśmy spotkać się na  miejscu.
Tak więc po pobudce która zrobił mi chłopak  ruszyłam do kuchni w celu zjedzenia śniadania. 
Po przygotowaniu kanapek zasiadłam z nimi na sofie przed telewizorem oglądając jakieś kreskówki.
Około 12 postanowiłam skończyć swój seans i udać się do szafy po ubrania  z którymi poszłam do łazienki.
Standardowo wzięłam szybki prysznic następnie wysuszyłam włosy które naturalnie układają się  w  fale  i pozostawiłam rozpuszczone , nałożyłam delikatny makijaż; błyszczyk,tusz i puder. 
Po ogarnięciu wyglądu zasiadłam przed laptopem sprawdzając różne strony internetowe takie jak ; Twitter , Facebook  czy strony plotkarskie  i inne.
 To zabawne jak zwykli ludzie za kasę rujnują czyjeś życie, a jeszcze śmieszniejsze jest to że w większości się mylą i nie znając ludzi o których piszą zamieszczają steki bzdur.  Nie rozumieją ze każdemu przyda się odrobina wolności i odpoczynku .
Ja oczywiście nie staję po stronie gwiazdeczek  bo uważam że  są jedynie gówniarzami który myślą że wszystko im wolno, że wszystko im się należy iże za pieniądze wszystko mogą kupić .Nie maja uczuć są po prostu zepsuci nie kochają nikogo poza sobą. 
Jedyne czego mi szkoda to brak prywatności.Ludzie są okrutni, świat jest okrutny.

**13;50**
Spacerem  zmierzałam w stronę wesołego miasteczka, które mieściło się nieopodal mojego mieszkania. Idąc wzdłuż ulicy dostałam SMS'a ;
Od; Max <3
Hej,czekaj na nas na ławce przy wejściu bo dopiero wchodzimy i trochę się spóźnimy.
Max xoxo

 Taa Max by się nie spóźnił?? haha dobre sobie , musiało by być to święto,zawsze znajdzie sobie coś co musi zrobić przed wyjściem.
*Ok to sobie poczekam* pomyślałam wkładając okulary na nos i zaczynając się opalać.
Słysząc jakieś podniesione głosy otworzyłam oczy kierując je na 5 chłopców otoczonych przez kolumnę jak mniemam ochroniarzy za którymi podążały dziewczyny jaki i chłopcy  koszulkach z napisami One Direction, trzymali w rękach plakaty, aparaty , długopisy ,próbując się dostać za wszelką cenę do chłopców.Oni z kolei posyłali im uśmiechy , rozmawiali, odpowiadali na pytania czasami przystawali i robili zdjęcia , podpisywali rzeczy , aż do momentu kiedy zniknęli mi z oczu.
Myśląc dokładniej o napisach na koszulkach skojarzyłam że to zespół o którym ostatnio zrobiło się głośno.
Byłam pod wrażeniem zaangażowania tych fanek widać było że to dużo dla nich znaczyło były szczęśliwe mogąc zamienić choć jedno słowo ze swoim idolem pewnie nie zdając sobie sprawę ze nie spotkają go więcej na żywo.
- Hej Amy- zostałam wyrwana z zamyśleń przez znajomy mi głos dochodzący zza moich pleców , więc odwróciłam się  jego stronę .
To co zobaczyłam wmurowało mnie  w ziemię ,kilka krotnie zamrugałam aby upewnić się ze to prawda.
- Emy?- wytrzeszczyłam oczy tak jak dziewczyna mojego przyjaciela 
-Amy ? 
- To wy się znacie? - zapytał zdziwiony 
-Buraku to jest ta Emy z mojego dzieciństwa , jak mogłeś nie skojarzyć faktów , mówiłam ci tyle o niej , opisywałam nawet - opuściłam ręce wzdłuż tułowia ze zrezygnowaniem i pokręciłam głową z dezaprobatą 
- nie skojarzyłem faktów- podrapał się niezręcznie po głowie i uśmiechnął najpiękniej jak tylko on potrafił ,n ie odezwałam się już ani słowem
- Ok , skoro się znacie nie musimy się przedstawiać -spojrzałam na niego wymownie - to co idziemy? - zaproponował
-Jasne -  uśmiechnęła się Emy chwytając za rękę Max'a i ruszyliśmy na przód.
-Ok  zgadzam się - wypaliłam po chwili patrząc na Em
- na co ? -spytała
- mieszkasz z tym niedźwiadkiem- wskazałam na Max'a
-Niedźwiadkiem -zapytali razem 
- no on dla ciebie jest misiem, to dla mnie niedźwiadkiem , musimy się dzielić - wybuchliśmy śmiechem  
- Ok - poparła Em
- ja się nie zgadzam na Niedźwiadka - sprzeciwił się Max
- to wolisz biedronkę ?? -spytałam
- OOOOO nie niech będzie niedźwiadek, tylko nie w miejscach publicznych  - poddał się 
- nie masz nic do gadania- wystawiłam język na co jęknął  - karma to suka prawda Max? 
- co ?? za co - dochodził się
- za tak brutalną pobudkę niedźwiadku - wraz z Em wybuchłyśmy śmiechem 
- w co ja się wpakowałem - zapytał spoglądając w niebo 
- no chodźmy - pociągnęłam ich w stronę karuzeli kończąc sprzeczkę. 
Najpierw udaliśmy się na wspomnianą karuzele, potem rollercoaster i inne atrakcje. 

****
Około 18;00 wróciliśmy do naszej kamienicy ,a ściślej mieszkania Max'a.
- to co zamawiamy pizze ?- spytał Max , on i ta pizza 
- Ok, dzwoń - zgodziła się Em 
-Ok , zaraz wracam -  wyszedł do kuchni zostawiając mnie i Emy w salonie 
- ciesze się ze jesteście razem - oznajmiłam
- ja też -wyszczerzyła się  
- kiedy się wprowadzasz ? - spytałam 
- aktualnie mam spakowane walizki czekają tylko na przewiezienie 
- nie mogę uwierzyć że twoja mama się zgodziła 
- nie wnikajmy w to , nie było łatwo , ważne że się w końcu zgodziła.
- Tak , ciesze się - przytuliłam ją
- co oglądamy?- spytał Max wchodząc do salonu
- wybieraj komedię - powiedziałam sadowiąc się wygodnie z brzegu robiąc na środku miejsce Max'owi
- Ok-wybrał jakąś  komedię która w cale nie była komedią , na szczęście w jej trakcie przybyła pizza więc mogliśmy porzucić film i zająć się jedzeniem , mimo to komedia nadal wytrwale leciała , ale my nie zwracaliśmy na nią uwagi.
Po skończeniu filmu oglądaliśmy drugi który był o wiele ciekawszy.
Seans zakończyliśmy około 21 ale mimo to jeszcze koło godziny siedzieliśmy rozmawiając. 
W momencie  którym zegarek wskazywał 22 pożegnałam się buziakiem w polik z każdym i wyszłam kierując się do mieszkania na przeciwko.
Mechanicznie wzięłam prysznic , ubrałam się w piżamę  i zmęczona po całym dniu zakopałam się pod miękką pierzyną odpływając w sen.  


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej <33 
Przepraszam za błędy jeśli są ;)
Następny rozdział środa lub czwartek <33

piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 8






" Dni przemijają szybko, a życie jest krótkie i to od nas zależy, jak je przeżyjemy."



Amy;
Punkt 10 zjawiłam się pod lokalem  którym pracuję.Pewnym krokiem weszłam do środka zastając stojącą przy stoliku i wycierającą go Emy.
-Hej skarbie -  opowiedziała  z  uśmiechnęłam podchodząc do mnie i całując w polik, następnie odłożyła za ladę ścierkę i oparła się o blat stojąc twarzą do mnie.- nie wiedziałaś po drodze Mike'a ? - spytała od razu 
-Hej - oddałam uśmiech - nie, a nie ma go jeszcze? 
 -nie pewnie się spóźni u niego to dość normalne - przewróciła oczami
- Ok, nie wnikam - oparłam się obok niej - musimy pogadać, po pracy Starbucks ?- za proponowałam
-co jest ? coś się stało?? - zapytała zmartwiona 
- nic złego, tak myślę- uniosła brwi w irytacji- powiem ci później 
- ok to do pracy , ty na kasę a ja z Maik'iem i innymi pracownikami na kuchnię 
- to są inni pracownicy ?
- tak, przecież ktoś musi to wszystko gotować - zaśmiała się - o wilku mowa - wskazała głową w stronę drzwi  w których wszedł Mike 
-Przepraszam za spóźnienie drogie panie - zwrócił się do nas zdyszany na co wybuchłyśmy śmiechem 
-No załogo, do roboty-klasnęła w ręce Emy na co my zasalutowaliśmy cicho chichocząc.


Ian;
Wczoraj po południu zadzwoniłem do sierocińca w którym Amy pomaga, chciałem wiedzieć na 100% czy ją tam  we wtorek zastanę. Potwierdziło się , na szczęście. 
Jeszcze nie wiem co jej powiem, jak to zrobię. Mam nadzieje że wszystko pójdzie dobrze musi się udać. 
Pamiętam jak by to było dzisiaj ; 
- Ian ? gdzie jesteś ? - słyszałem z dołu krzyk babci . Siedziałem skulony w szafie i cicho łkałem- miałem wtedy 5 lat a Amy zaledwie 2 
- mam cię - nim się zorientowałem siedziałem na kolanach babci - co się stało skarbie ? dlaczego płaczesz? - zapytała z troską kobieta
-no.. b-bo - pociągnąłem nosem - c-chciałem  pok-azać n-naszej księżniczce- od małego wraz z babcią ją tak nazywaliśmy , była moją księżniczką- s-s-super nowego s-s-s-super bohatera- dostałem go na urodziny był spory miał długa czerwoną pelerynę i leginsowe czerwone gacie i niebiesko czerwoną koszulkę z literą " S " - nie mogłem oderwać od niego oczu. 
- i co ? -babcia słuchała z uśmiechem na ustach
- n-no i ona mi ją z-zabrała i-i chciała o-odgryźć głowę- załkałem- n- nie chce oddać i j -jest cały z-zaśliniony- babcia zachichotała na co spojrzałęm na nią obrażony 
- nasza księżniczka jest zbyt mała żeby rozumieć że tak się nie robi - szepnęła - choć zobaczymy co da się zrobić - wstała powoli i wraz ze mną na rękach udała się w kierunku salonu  którym znajdowała się Amy
Taak to były czasy , jedyny problem który był to to czy moja lalka żyje - śmiałem się sam z siebie spoglądając na fotografię siostry * tęsknię za nią *


Amy;
W pracy jak  w pracy za każdym nowym przybyszem ta sama gadka
* Witamy w Nandos,czym mogę służyć" 
Mniejsza z regułką , ogółem nic ciekawego nie miało miejsca dzisiaj,fakt lokal jest wypełniony po brzegi , ciągle ktoś wchodzi i wychodzi, nie mogą narzekać na ruch.
Około 15;30 wraz z Emy wyszliśmy z Nandos i udaliśmy się spacerem do Starbucks'a  w celu rozmowy.
- Co jest?- od razu spytała Emy zajmując miejsce  przy stoliku i położyła na nim kawę. 
- Ok, mówiłaś że mieszkasz w LA z mamą i jesteś tu na wakacje czyż nie?- aktualnie była dopiero końcówka czerwca ale mimo to czas tak szybko leci że nim się obejrzę , a będzie końcówka sierpnia.
-tak, a do czego pijesz? - zapytała ciągnąc kawę przez słomkę 
- Otóż ja mam duże mieszkanie , 2 pokoje+ salon  zamieszkaj ze mną !- powiedziałam
-NIe - pokiwałam przecząco głową 
-Oj weź, co ci  nie pasuje ?- spytałam 
-moja mama się nie zgodzi , a poza tym nie będę żyć nad twoim dachem - zaczyna się honorowa Emy 
-przestań, po pierwsze twoja mama się zgodzi bo się przyjaźnimy od dziecka i mnie uwielbia - poruszałam brwiami na co się zaśmiała -po drugie pozwolę ci płacić połowę czynszu , po trzecie chcesz tu zostać ? ze mną ?- inaczej bym jej nie przekonała 
- Chce, ale gdyby się zgodziła to zamieszkała bym ze swoim chłopakiem, on już wcześniej o to naciskał - wyjaśniła - w końcu mam 18 lat 
- Ej chce cie mieć jak najbliżej i nie zgodzi się toja mama żebyś mieszkała u niego,będzie bała się że zaciążysz - * tak jest Amy 1 , Emy 0 * śmiałam się z siebie  myślach 
-mieszka w tej samej kamienicy co ty,i tak zgodzi się , ufa mi - powiedziała z triumfalnym uśmiechem * remis* nie znam ludzi w tej kamienicy więc nie wiem nawet jak wygląda jej chłopak a ponad to nawet nie powiedziała mi jak ma na imię *małpa, ale i tak ją kocham*  
- zobaczymy
- no zobaczymy - i tak oto Emy zakończyła ten temat .
Uzgodniłyśmy jeszcze że dzisiaj porozmawia z mamą i przyśle mi SMS z decyzją. Kilka minut które zamieniły się w godziny rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. Koło 18  zebrałyśmy się do domu żegnając się  przytulaskiem i całuskiem w polik.


** w domu**
- Hej Max- weszłam wgłąb jego  mieszkania nie pukając 
-Hej jak  pracy?  ogóle co tak długo ?- zasypał mnie pytaniami .Jego głos dochodził z salonu do którego ruszyłam. *temu to dobrze ; pizza, TV i kanapa*
- a tobie to nie za dobrze?- rzuciłam się koło niego na kanapę i zabrałam kawałek pizzy z pudełka -  pracy Ok, tak długo bo byłam na kawie z Emy- od powiedziałam gryząc pizze 
- mam czuć się zagrożony?- uniósł  brew - ona mi cię zabiera, zabiera mi siostrę ! - dokończył , udając małego smutnego szczeniaczka 
- Oj nie zabiera, choć tu - przyciągnęłam go do przytulaska co spowodowało jego uśmiech 
- to co jutro możemy spotkać się z moją dziewczyną? jest niedziela , weekend, obiecałaś-zaczął wymieniać 
- wiem, możemy , idę spać-ucałowałam go w czoło zabierając się z kawałkiem pizzy 
- Ok,dobranoc -krzyknął zanim wyszłam z jego mieszkania. 
Byłam strasznie zmęczona,a zegarek wskazywał dopiero 20 mimo to skoczyłam pod prysznic myjąc swoje ciało i włosy. 


***
Pachnąca i czyściutka zakopałam się pod kołdrą. W między czasie dostałam wiadomość;
Od:Ems xx
Hej skarbie♥
mówiłam że się zgodzi, zamieszkam z chłopakiem którego niedługo mam nadzieje że poznasz, będę blisko ciebie bo w tej samej kamienicy jak mówiłam.
Branoc<3
Kocham ♥
Emy xx
Do; Ems xx
Hej !
Nie lubię cię ! <foch> 
Chce go najpierw poznać , a potem się wprowadzasz !
Branoc , Branoc xx
  Ja też <3
Am♥
Zdążyłam jeszcze przeczytać 
Od;Ems xx
Ok xx 
i pogrążyłam się w błogim śnie . 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej , Hello <3
jak tam kochani ??
 mam nadzieje że podoba się , komentujcie , komentujcie , proszę <3
Jeśli pojawiły się błędy to przepraszam 
następny  w niedzielę lub poniedziałek <3
Do napisania ♥