piątek, 16 sierpnia 2013

Rozdział 15






Mo­ment, gdy nie chcesz ni­kogo widzieć, to właśnie ten, w którym po­winieneś ko­goś spotkać. 




Amy;

Tak to właśnie dzisiaj idę na "wymuszoną kawę" z Zayn'em Niezdarą Malikem 
* Byle jak najszybciej skończył się ten dzień* 
Aktualnie znajduję się w kuchni w piżamce i przygotowuje sobie śniadanie.Tak tylko sobie bo Ian teraz smacznie śpi co się dziwić wrócił niedawno z pracy i penie będzie spać i spać.
Niestety mój spokój nie trwał długo gdyż przyszła do mnie również w piżamce Emy.
- hej - zasiadła zaspana na wysepce
- hej, jesz ze mną ? 
- jak się podzielisz to z chęcią. 
- z tobą zawsze-uśmiechnęłam się kładąc na stół naleśniki.
- mamy dzisiaj wolne idziemy na zakupy? - spytała smarując naleśnika dżemem. 
- nie mogę 
- czemu?
-Idę na wymuszoną kawe z takim jednym
- cOOO? czemu nic nie mówiłaś??kto to??  -  zasypała pytaniami 
- nie było się czym chwalić, to nikt ważny- mruknęłam smarując kolejnego naleśnika nutellą
-ey , opowiedz !- zażądała  więc dla świętego spokoju zaczęłam opowiadać o wszystkich sytuacjach z udziałem Malika  nie pomijając żadnej 
-..to tyle - skończyłam spowiedź 
- błagam, postaraj się być miła 
-yhym
-ey no, mówiłaś że nie osądza się ludzi bezpodstawnie, a ty nie masz podstaw , daj się mu poznać i daj żeby on poznał ciebie.- wyjaśniła - jeśli okaże się rozpieszczoną gwiazdeczką zerwiesz z nim wszelki kontakt i wgl. a może cie zaskoczy.Nie każdy jest zły - dokończyła. Tak prawdą jest to co mówiła, nikt nie chciał by być oceniany pochopnie, bez podstaw,niestety wiele osób popełnia takie chore błędy, na szczęście ja mam kogoś kto może mi to wygarnąć i za to jestem cholernie wdzięczna.
Zdecydowałam że zrobię tak jak powiedziała Em, każdy zasługuje na drugą szansę...
- Ok- powiedziałam po chwili ciszy 
-to mi się podoba - oby to nie był zły pomysł * daj mu się wykazać, daj mu szansę* 
Po skończonym posiłku udałam się do łazienki, a Emy zasiadła przed TV.
Wzięłam szybki prysznic, jak co dzień umyłam zęby , nałożyłam makijaż ; tusz,eyeliner,różową pomadkę uczesałam włosy   . Dzisiaj za oknem panowała od samego rana piękna pogoda, dlatego założyłam cienkie ubrania. Gotowa zeszłam na dół gdzie wraz z Emy oglądałyśmy TV co jakiś czas rozmawiając.
Kiedy zegarek wskazał odpowiednią godzinę zwlekłam się z sofy.
- daj się poznać ! - przytuliła mnie Em
- tak,tak - po pożegnaniu wolnym krokiem ruszyłam w umówione miejsce.

Zayn;

Od rana zacząłem przygotowywać się do wyjścia z Amy * to nie randka * , ale i tak byłem podekscytowany że mi się udało * jeszcze nie randka* poprawiłem się kręcąc z politowaniem głową.
Z tego względu że miałem nie wiele czasu * tak jest gdy sie wstaje o 12 * po skończeniu szykowania się wszedłem do kuchni i zgarnąłem z talerza Niall'a kanapkę.
- ej , to moje , oddawaj albo giń ! - zawył 
- tez cię kocham kochanie - posłałem mu całusa w powietrzu 
- to sobie kochaj , ja jednak wole tamtą kanapkę - wskazał na kromkę lądującą ponownie w moich ustach.
- masz jeszcze cztery pajacu -wskazałem na talerz
- no właśnie o jedną za mało - oburzył się 
- a mnie kto kocha?? - spytał Louis który przysłuchiwał się naszej konwersacji z podniesionymi brwiami.
- las rąk - zacząłem chichotać z miny obrażonego dziecka którą zafundował nam Lou.
- HAaaaaaarOld - wrzasnął na cały dom.
-co się stało znowu?- zwrócił się do Louisa - o kanapki - ukradł z talerza Niall'a kanapkę, przez co wybuchłem śmiechem
-trzy- wykrztusiłem nadal rechocząc 
-nie lubie was, zróbcie sobie sami -oburzył się ponownie właściciel kanapek i  wyszedł wraz z nimi do salonu
- a temu co? - spytał Harry
- jak to co ty mu zabrałeś kanapkę , ja mu zabrałem kanapkę - wyjaśniłem- znaleźliśmy się na czarnej liście Horana.- wybuchliśmy śmiechem  ponownie
- słyszę was idioci - krzyknął Niall
- co jest BooBear ?- spytał ponownie Harry
- prawda że ty mnie kochasz??- zapytał robiąc oczka shreka 
- pewnie kochanie- Harry podleciał do  Louisa przytulając (czytaj. obmacując) i udając że całując go.
- a tym co ? - zapytał Liam wskazując na Larrego . 
- LARRY POWRÓCIŁ - krzyknąłem zasłaniając oczy i wychodząc z kuchni, następnie założyłem buty i przed wyjściem krzyknąłem
- będę później- nie czekając na odpowiedź wyszedłem z domu idąc w umówione miejsce.
Amy;

Powoli dotarłam do lokalu, delikatnie pchnęłam drzwi wchodząc do środka,następnie rozejrzałam się po  pomieszczeniu  dostrzegając mulata w rogu sali z dla od ludzi. 
Złożyłam zamówienie i wraz z nim udałam sie w kierunku stolika, gdzie
siedział chłopak.
- hej-zaczął uśmiechając się
-hej - jestem miła, jestem miła połowa sukcesu .
- szczerze zaczynałem wątpić że przyjdziesz 
- przecież obiecałam, tak?
- wiem,wiem - uśmiechnął się szerzej - mam prośbę- uniosłam brew siadając wygodnie na przeciwko rozmówcy. - zacznijmy wszystko od nowa, tak jakbyśmy się nie spotkali nigdy, co ty na to?? - zapytał z nutką nadziei 
- Ok- westchnęłam ciężko 
- Zayn - wyciągnął rękę przez co się zaśmiałam , on na serio chce zacząć od nowa? chodzi mi o tą całą szopkę z imionami??- Zayn Malik - poruszał śmiesznie brwiami ,no dobra niech będzie  
- Amy- chwyciłam jego rękę.- Amy Black -potrząsnęliśmy równocześnie wyciągniętymi kończynami. 
 - więc, opowiesz mi coś o sobie??- zapytał i tak zaczęliśmy rozmowę o wszystkim i o niczym poznając się wzajemnie, mam na myśli tylko powierzchowne sprawy takie jak hobby, ulubiona potrawa, kolor,rodzeństwo.Dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy o których nie wiedziałam; połączono ich zespół w XFactor, jego hobby to między innymi rysowanie ,ma trzy siostry Doniyę, Waliyhę i Safaa'ę , ma pakistańskie pochodzenie,boi się wody,pochodzi z Bradford, ma 20 lat,a najważniejsze  kocha śpiewać i w pełni się temu oddaje . Opowiadał trochę o zespole w który wchodzi ; najmłodszy - Harry Styles , Liam Payne - który boi się łyżeczek ,Niall Horan - który jest Irlandczykiem kocha jeść co składa się w pewien sposób jako jego hobby ale oprócz tego jego hobby to gra w piłkę nożną i najstarszy pod względem wieku-  Louis Tomlinson który uwielbia marchewki. 
Zawrzeć to wszystko w dwóch słowach ? SZALONY ZESPÓŁ .
- ... moge  o coś spytać?? - zaczął nagle Zayn
- ta, jasne- zachęciłam uśmiechając się
-chodzi o pierwsze nasze spotkanie 
- mieliśmy nie wracać - spojrzałam wymownie
- prosze, coś nie daje mi spokoju- zrobił mine szczeniaczka
- dobra
- czemu tak zareagowałaś, no wiesz co mam na myśli, też bym się wkurzył w pierwszej chwil, ale ty później i tak byłaś wkurzona... 
- serio? - uniosłam brew
- tak , nie rozumiem czemu nie chciałaś umówić się ze mną po dobroci - wyjaśnił
- ok
- tylko ,szczera prawda 
-Ok - westchnęłam - oceniłam cię pochopnie,moge sie przyznać że jak na razie się myliłam, ale gdyby nie moja przyjaciółka nie było by mnie tutaj - wyjaśniłam- przepraszam za bycie suką ok? - westchnęłam, nienawidzę przepraszać, ale cóż należało mu się.
- przyjmuje - uśmiechnął się - muszę podziękować twojej przyjaciółce za danie mi szansy - uśmiechnął się pod nosem - jak mnie oceniłaś? 
- nie możemy tego zostawić? 
- nie, i niech zgadnę, myślałaś że jak jesteśmy w zespole to jesteśmy zarozumiałymi gówniarzami  myślącymi tylko o sobie i o swojej kasie? -uniósł brwi
- mniej więcej 
- ałłć , tak myślałem - westchnął -  jeśli cie to pocieszy to nie jesteśmy tacy, jesteśmy w pewnym sensie normalni? 
- w pewnym sensie? chyba nie chce wiedzieć  jakim sensie nie jesteście normalni- westchnęłam 
- i masz rację - przez chwilę Zayn przyglądał mi się uważnie 
- co? - spytałam wybudzając go z jego przemyśleń
-jesteś inna 
- co masz na myśli mówiąc inna?- spytałam ciekawa, pewnie zaraz coś dowali,
mam się bać??
- to że jesteś wyjątkowa - uniosłam brew , która miała zmusić go do kontynuowania - nikt kto przebywa w naszym towarzystwie nie miał odwagi nazwać nas rozkapryszonymi gówniarzami , każdy obchodzi się z nami jak z jajkiem albo maszynką do zarabiania kasy- wyjaśnił 
- są fałszywi? - przytaknął - myślę że ci współczuje - uniósł brew - sztucznej atmosfery , zachowania i wgl. 
- gdybym nie kochał tego co robie i nie miał bym fanów którzy nas wspierają nie był by mnie tutaj w postaci jednego z pięciu. 
- rozumiem, kochasz to co robisz i tylko to sie liczy
- tak - westchnął - ciesze sie że wysłali mnie po te butelki i że wylałem na ciebie ten kompot - uśmiechnął się psotnie. Wykonałam młynek oczami co zadecydowało o wspólnym wybuchu śmiechu 
Więcej do naszego pierwszego spotkania nie wracaliśmy byliśmy pochłonięci rozmową o błahych sprawach i tak spędziliśmy ten oto dzień. Gdy zaczęło się ściemniać chłopak odprowadził mnie pod furtkę kamienicy.
- to co byłem wystarczająco, grzeczny,słodki , zniewalający itd. żeby dostać twój numer? 
-grzeczny i słodki tak zniewalający nie i numeru nie dostaniesz- pomęcze go trochę, zobaczymy co mu do tej główki wpadnie
-ey no , musze się z tobą jakoś skontaktować gdyby chciało wypić mi się z kimś kawę.
- nie martw się jakoś mnie jeszcze znajdziesz, a wtedy przemyślę twoją prośbę - zapewniłam go odwracając się i wchodząc do budynku.
Jak dobrze że mieszkam w kamienicy, tu jest tyle mieszkań,że będzie miał spory problem żeby zrobić mi niespodziankę w postaci wizyty.
Ok, musze się przyznać myliłam się a Emy miała rację , jest zwykłym chłopakiem któremu udało się spełnić marzenie.Miły,sympatyczny,uroczy, przystojny chłopak . Może jest tajemniczy ale kto w tych czasach nie jest. Troche jak typowy" bad boy" ....  choć jest uczuciowy?
Mogli byśmy się zaprzyjaźnić tak myśle, nie żeby coś.. 
Na pewno mogę stwierdzić że znowu się zmieniam, zaczynam być tą miłą, uczuciową dziewczyną zamkniętą gdzieś głęboko pod powłoką zimniej suki odstraszającej ludzi. *oby tak dalej* 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heej ;) 
jestem z 15, miał być wczoraj ale jakoś nie miałam motywacji xd
Następny pojawi sie nie wiem kiedy, na pewno wtedy kiedy będzie więcej niż ostatnio komentarzy..... 
Do napisania xx