"... a może początek czegoś pięknego ..."
Amy;
Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw chwyciłam klamkę wielkich,szklanych drzwi nad którymi widniał napis Nandos.Max załatwił mi w tym oto lokalu rozmowę kwalifikacyjną,wspominał że jest to lokal matki jakiejś dziewczyny z którą się "przyjaźni" bo chodzą razem na dodatkowy angielski i kiedyś razem pracowali właśnie w tym lokalu.W każdym bądz razie bardzo pokrętnie mi to wytłumaczył przez co połowy nie zrozumiałam. A wracając to właśnie tutaj mnie polecił gdyż potrzebowali na okres wakacyjny sporej ilości pracowników, a ze względu na to że ja musze pracować żeby jak najszybciej uwolnić się od zakichanego ośrodka musze podjąć rozmowę ( nie musisz chodzić do pracy cało rocznie ale miło było by chodzić chociaż w wakacje - rozdział 1) .
-witamy w Nandos, w czym mogę służyć-wyklepała całą pewnie standardową regułkę z uśmiechem dziewczyna ubrana uniform.
-cześć, ja do pani Abby w sprawie pracy- uprzedziłam jej kolejne pytanie
-choć-zaprowadziła mnie pod brązowe drzwi-to tu,powodzenia.- odpowiedziałam jej jedynie uśmiechem i zapukałam do drzwi.
Słysząc pozwolenie weszłam w głąb pomieszczenia
-dzień dobry ja w sprawie pracy - rzuciłam okiem przelotnie na pomieszczenie;szafki po ustawiane wzdłuż prawej ściany na lewej fotografie jakichś widoków a pośrodku duże biurko na którym znajdowało się pełno papierów.- jestem Amy Black i zostałam...- nie dokończyłam gdyż zostało mi przerwane
-Tak tak,dzień dobry , wybacz ale mam urwanie głowy,możemy przejść od razy do rzeczy- spytała podnosząc głowę znad papierów więc ja odpowiedzi kiwnęłam głową na znak zgody- potrzebuje pracowników tylko na okres letni czyli wakacje w dni ;pon.,czw. i sobotę jak na razie , w godzinach od 10;00 do 15;00 pasuje? - zapytała z miłym uśmiechem widać było że kobieta była zapracowana, a mnie wydawało się że skądś znam tą twarz.
- idealnie- odpowiedziałam zgodnie z prawdą odwzajemniając uśmiech
-więc zaczniesz od jutra punkt 10;00 będziesz na zmianie z Maikiem i moją córką w razie pytań możesz zwracać się do nich-przerwała odkładając jakiś świstek na kupkę - poznasz ich jutro. Uprzedzam że moja córka jutro może już wiedzieć o tobie dużo nawet jeśli nawet nie zamieniła z tobą jeszcze słowa- spojrzałam na nią z miną WTF?- nie straszę cię tylko uprzedzam że ma manię sprawdzania swoich nowych pracowników
-Oook , to do jutra? - pożegnałam się wychodząc z pomieszczenia Trochę zdziwiła mnie ta mowa o jej córce, co ona bai się w FBI że będzie wyciągała wszystkie moje brudy ?? czy coś. Ni będę sobie zaprzątać nią głowy nie powiem że nie zdziwiło mnie jej "przyzwyczajenie" - dziwnie, dziiiiwne.
Ian ;
Dzisiaj po stanowiłem udać się do poprawczaka.Jestem przerażony, w kółko zadaję sobie pytania typu;czemu tam trafiła?co się stało? czy nic jej nie jest lub czy nic jej nie grozi?
Przed południem wyszedłem z mojego, wynajętego mieszkania i ruszyłem taxówka do ośrodka. Po około godzinie dotarłem pod drzwi budynku, nie pewnie wchodząc do jego środka.
Po krótkiej rozmowie z sekretarką zostałem skierowany do dyrektora, jednak ten jedynie potwierdził to że tutaj przebywała. Tłumaczył że nie może nic powiedzieć bez zgody Amy gdyż jest już pełnoletnia. Zrezygnowany, wychodząc z gabinetu padłem na peną kobietę.
-przepraszam, zamyśliłem się.
-nie szkodzi, coś się stało ?mogę ci jakoś pomóc? -zaproponoała
-kojarzy może pani Amy Black?- zapytałem z nadzieją
-Boże co ona znowu naywyjałą- mówiła pod nosem - tak a o co chodzi?, kim pan jest ? -dopytywałą
-Jestem jej bratem =Ian Black = szukam jej - przedstawiłem się wyciągając rękę.
-Margaret Eggold , byłam jej opiekunką tutaj-uścisnęła moją rękę -to się dobrze składa,może mi pani coś wyjaśnić? dlaczego tu trafiła??
-Miała problemy a dom dziecka nie umiał sobie z nimi poradzić penie wiesz jakie powiedzieli ci?
- tak coś wspominali, co się z nią teraz dzieje, gdzie ona jest ?
- wszystko w porządku, wychodzi na dobrą drogę, zaczęła się zmieniać ma 100% wsparcie w przyjacielu z domu dziecka.- uśmiechnęła się- niedawno zamieszkali blisko siebie , dzieli ich tylko korytarz
- gdzie mogę ją znaleźć ?
- nie mogę podać ci adresu ani nic takiego , w ogóle nie powinno być tej rozmowy, jedynie powiem ci gdzie uczęszcza we wtorki i piątki- po wiedziała na co pokiwałem głową wyrażając zgodę * wszystko byle ją znaleźć* pomyślałem - otóż od 9;00 do 13;00 przychodzi do sierocińca do którego zaraz podam ci adres, to był jej warunek na wczesne wyjście z stąd -dokończyła podając mi karteczkę z adresem. za co z wielkim uśmiechem jej podziękowałem wychodząc z ośrodka * no to powinno być teraz z górki*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej , co tam u was ??
Rozdział krótki - dodany dzisiaj ii pisany na spontana ponieważ miał być dodany jutro ale jutro nie będę miała dostępu do komputera więc żeby was nie zostawić z niczym prosze bardzo ten oto rozdział mam nadzieje że chociaż trochę się podoba <33
Następny w sobotę ♥
BUZIOOOLE <333

zajebiście dobry rozdział ;P weny i buziole ;**
OdpowiedzUsuńBardzo fajny i ciekawy rozdział ;pp
OdpowiedzUsuńKasiaa .