poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 14




"Przysięgam, że nie ukradłem ciasteczek ze słoiczka z ciasteczkami"



Amy;

Wczoraj przenieśliśmy wszystkie rzeczy Ian'a , a on sam już od wczoraj mieszka u mnie.Miał on również tego samego dnia spaniałe wieści, mianowicie dostał pracę.Nie jest ona powalająca na kolana bo to tylko club w którym ma pracować jako barman,ale jak na początek chłopaka nie narzeka.Nadal jednak nie poddaje się i ma w planach szukać lepszej,lepiej płatnej pracy.Mówiąc o pracy zaczęłam przygotowywać się do swojej. 
Wstałam z łóżka i skierowałam się do łazienki. Mając wystarczająco dużo czasu wzięłam powolny, relaksujący prysznic.
Po odświeżeniu się nałożyłam lekki makijaż; tusz, puder, błyszczyk,eyeliner .Moje włosy wysuszyłam upinając w kucyka na czubku głowy * muszę pomyśleć nad nową fryzurą*.
Owinięta ręcznikiem przeszłam do swojego pokoju,a następnie do szafy.Ze względu na okropną pogodę i cholerny chłód wybrałam odpowiednie ubrania i zeszłam na dół. 
Udałam się do kuchni i zabrałam za przygotowywanie kanapek z żółtym serem i pomidorem. 
Wraz ze śniadaniem zasiadłam na wysepce i uruchomiłam laptop.
Starałam zachowywać się podczas wykonywania wszystkich czynności najciszej jak tylko mogłam, gdyż nieopodal spał Ian, który  musi iść w nocy do pracy. Jedząc zaczęłam przeglądać internetowe strony.
Odkładając laptopa,wyjrzałam przez okno *wakacje, a taka pogoda ,beznadziejnie* westchnęłam 
-muszę zbierać na auto- oderwałam wzrok od ulewy znajdującej się na dworze.
Po jakimś czasie zaczęłam ubierać buty i kurtkę, chwyciłam jeszcze kartkę i naskrobałam ;
Ian;
Jestem już w pracy, Nandos nie daleko mieszkania, kończę o 15, gdyby coś dzwoń.
Am xx
Zapomniałam wspomnieć mu wczoraj o tym, więc tak na wszelki wypadek zostawiłam kartkę żeby się nie martwił biedaczek... 
Wychodząc z domu chwyciłam kurtkę i parasolkę.
Zamknęłam drzwi i zasuwając do samego końca kurtkę ruszyłam do lokalu.

***

Mimo że pogoda nie sprzyjała, dużo mieszkańców Londynu pojawiało się dzisiaj w Nandos,w końcu każdy coś musi kiedyś zjeść..
Ku mojemu zaskoczeniu do lokalu wszedł lekko mówiąc mokry Ian z uśmiechem od ucha do ucha * jak dziecko, cieszy się z byle czego* nie dało się nie nie odwzajemnić jego uśmiechu, a zaraz za nim podążał tak samo uśmiechnięty i mokry Max.Zostało nam przy najmniej 10 minut do końca pracy,a drugiej zmianie 10 do zaczęcia.
- Hej - uśmiechnęli się jeszcze szerzej 
- Hej,wyglądacie jak zmokłe kury- próbowałam pohamowac śmiech 
- brakło nam parasoli?? -bronił się Max- a samochód zaparkowaliśmy dalej niż zwykle bo nie było miejsca
-zbieraj się i Emy i idziemy - przerwał nam Ian 
-Jeszcze 10 chłopcy 
-nie, załatwiłem z teściową wołaj Em -objaśnił Max - no nie patrz tak na mnie wasze zmiany już przyszły.- wskazał na dziewczyny przy stoliku 
Próbowałam pohamować śmiech po słowach * załatwiłem z teściową*
- Ok, nie chce nic wiedzieć-odwróciłam się wychodząc i chwilę później wracając ubrana z Emy
- gdzie idziemy? -spytała Emy całując Max'a
-nie publicznie -zakryłam oczy a po chwili do dałam - OoooO !! mój mały Max dorasta, mamusia jest dumna- uszczypałam go w poliki tak jak babcie robią dzieciom przez co zgromił mnie wzrokiem 
- do  Milkshake City-od powiedział Ian, nikt o nic już nie pytał, wszyscy schowaliśmy się pod dwoma parasolami i ruszyliśmy w drogę.

***

Każdy złożył zamówienie i usiedliśmy do stolików raz z nimi. Bardzo dobrze spędziliśmy czas żartując,gadając i upamiętniając tą chwilę na zdjęciach:
-wszystko już przenieśliście?- spytał Max gdy wychodziliśmy z lokalu.
-tak już wszystko-od powiedział Ian
-My jedziemy do mamy mam nadzieję ze dacie sobie radę sami?-spytała Em
-Tak- skinęłam
-to papa - pożegnaliśmy się z Max'em oraz Emy  i spacerkiem udaliśmy się do domu.
- muszę odwiedzić cię kiedyś w pracy- zeszliśmy na temat nowej pracy chłopaka.
-będzie mi niezmiernie miło -od powiedział poważnym tonem.
Wszystko wychodzi na prostą;odzyskałam brata, przyjaciół ,mam własne mieszkanie i tymczasową pracę.
-musimy za inwestować w samochód.-powiedziałam
-też o tym myślałem - dalszą drogę pokonaliśmy rozmawiając o aucie i zastanawiając się nad jego kupnem.

***

Będąc w domu wynudziliśmy się przed TV o ile tak można to nazwać.
Koło 21 Ian zebrał się do pracy, a ja nie mając co ze sobą zrobić udałam się pod prysznic i następnie z braku zajęcia zasnęłam w swoim łóżku. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hej słoneczka <333 co tam słychać ??
Dziękuje za wszystkie komentarze, nawet nie wiecie jaka to dla mnie radość je czytać ~aż gęba sama się śmieje xd 
a więc komentujcie komentujcie <33
Następny rozdział środa lub czwartek zależy czy czas mi będzie sprzyjać <33
A teraz coś przez co nie mogłam się pozbierać z podłogi ;
TOOO! -- tam tararam oto nasz HAROLD !(p.s spójrzcie na Zayn'a w tle xd)
A tak się bawią nasi chłopcy ;I TOOO!! ( Biedny Liaś  a raczej jego pupa- musiało boleć) 
A więc do napisania kociaki <3 

1 komentarz: