poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 11


Proszę przeczytaj notatkę pod rozdziałem 

Ważne
-------------------------------------------------------------------------------







Wszystko jest możliwe, tylko jeśli ruszysz dupę








Amy;

Dzisiejszy dzień jest dniem lenia, jak dla mnie oczywiście bo; jest śrooda, mam wolne od codzienności i rutyny. Więc chcąc , nie chcąc wstałam około 11 i w piżamce pobiegłam do mieszkania Max'a
-Heeeej- zawołałam kierując się do kuchni
-Hej chcesz herbatę? -weszłam do kuchni gdzie Max parzył napój.
-Największy na świecie śpioch wstał ?? Boże dobrze się czujesz? może masz gorączkę? -podeszłam do chłopaka kładąc rękę na jego czole 
- w przeciweństwie do ciebie inni ludzie - wskazał na siebie - dzisiaj idą do pracy szkoły czy coś - wyjaśnił- to co z tą herbatą ?
- chce - po mojej jakże krótkiej odpowiedzi zajęłam miejsce przy  wysepce a Max podsunął mi kubek 
- wczoraj z Em nie przenieśliśmy rzeczy bo była zajęta pomaganiem mamie -od razu mnie uprzedził - zrobimy to dzisiaj więc po pracy nie będę od razu w domu -uśmiechnął się- a ty co dzisiaj robisz??
- jaa... idę nad Tamizę a później spotykam się z bratem - od powiedziałam jakby to była najbardziej normalna rzecz na świecie 
- aha,czekaj... czekaj...- przyglądał mi się uważnie - powiedziałaś bratem? -pokiwałam w odpowiedzi głową- ale jak to? czy ja o czymś nie wiem?- siedział zszokowany na przeciwko mnie 
- wczoraj przyszedł do sierocińca , do mnie i rozmawiał - przerwałam- ze mną - wyjaśniłam do końca
-Boże tak się cieszę - obleciał wysepkę naokoło a następnie chwycił mnie w żelazny uścisk.- nie becz, głupia - zachichotał- to dzisiaj się widzicie ?
-ja się już pogodziłam z tym że nigdy go nie zobaczę a on tak nagle się zjawia-pociągnęłam nosem - nie mogę go nienawidzić bo nie jest niczemu winny
- rozumiem kochanie - uśmiechnął się wycierając moje łzy z policzków 
-to co dzisiaj?
- chciała bym 
- no to na co czekasz, dzwoń czy pisz do niego -powiedział zachęcająco i wstał, aby podać wcześniej przygotowany talerz z tostami którego nie widziałam oraz słoiki z dżemem i nutellą.
W między czasie ja wyciągnęłam telefon
Do:Ian
Hej, masz czas spotkać się dzisiaj z siostrą?
Am xx  
chwilę później dostałam od powiedz;

Od; Ian 
Hej, dla mojej małej księżniczki zawsze, to co kiedy i gdzie?
Ian xx  
Do;Ian
Dzisiaj o 15 w bramie parku tego koło wesołego miasteczka ?
Am xx 
Od;Ian 
Ok, do zobaczenia 
Ian xx

-Smacznego- wybudził mnie z zamyślenia i SMS'owania  głos Max'a
- Smacznego- uśmiechnęłam się
Po pożywnym śniadaniu i rozmowie  rozdzieliliśmy , ja poszłam do siebie a Max do pracy.
Weszłam pod prysznic myjąc ciało żelem jabłkowym a włosy szamponem cytrynowym . Owinięta ręcznikiem z turbanem na głowie wyszłam z kabiny prysznicowej i stanęłam przed lustrem nakładając delikatny makijaż.
Następnie weszłam do szafy i założyłam ubrania. Miałam sporo czasu dlatego powoli wysuszyłam włosy i pozostawiłam je rozpuszczone.Około 13;00 wyszłam z domu chwytając  spora pomiestną torbę i spacerem udałam się nad Tamizę.

 ***

Wygodnie zasiadłam nad rzeką nie kłopocząc się z tym że miałam na sobie sukienkę  i wyjęłam z torby blok wraz z ołówkami i gumkę do ścierania. 
Zaczęłam zagłębiać się w swój świat szkicując.Począwszy od statków przepływających pod mostem a kończąc na samym moście i na widokach wokoło niego.Od najmłodszych lat kochałam rysować, bo to coś w czym mogłam być bez troska , coś co mogło pokazać prawdziwą mnie, coś co dawało mi szczęście i pomagało odciąć się od brutalnej  rzeczywistości  i  cholernie trudnego życia. 
Niestety nie całe dwie godziny  nie wystarczyła na narysowanie wszystkiego dlatego postanowiłam wrócić tu następnego dnia.Spoglądając na zegarek który pokazywał 15;15 zaczęłam iść i po drodze wkładać swoje rzeczy do torby, niestety z moim szczęściem wpadam na kogoś
- przepraszam - odezwałam się w tym samym czasie co osoba z którą się zderzyłam , skądś znałam tę barwę głosu. Schyliłam się po rzeczy które wypadły mi z rąk podnosząc głowę na osoby która mi pomagała
- jezu tylko nie to - mruknęłam pod nosem. Na przeciwko mnie znajdował się ten sam mulat który wylał na mnie kompot, dokładnie ten sam idiota --poprawnie mówiąc Zayn Malik  we własnej osobie 
- zbieg okoliczności ?- zapytał
- nie cholerna karma? czy coś - odpysknęłam i wyrwałam mu z ręki blok i nie spoglądając za siebie odeszłam wpychając zabraną rzecz do torby.

Zayn;

Matko znowu to samo, znowu w kogoś wlazłem albo ten ktoś wlazł we mnie.
Wymamrotałem szybkie przeprosiny i schyliłem się żeby pomóc zbierać rzeczy dziewczynie.*byle by nie fanka,byle by nie krzyczała*. Słysząc znajomy głos uśmiechnąłem się w pod nosem myśląc jedynie *KURWA* .
A ja myślałem że to fanka śmiałem się sam z siebie.Nie chodzi o to że nie lubie przebywać z fankami, dzisiaj miałem ciężki dzień i  byłem zmęczony, chciałem pobyć sam na sam z soba. 
Chciałem przeprowadzić z dziewczyną normalną rozmowę poznając ją , w końcu to ona ciągle siedziała mi w głowie , ale zakończyło się to tak jak ostatnim razem , niczego się nie dowiedziałem i zostałem znowu sam ze swoimi myślami w których główną postacią była piękna brunetka z niebieskimi oczami. Nie mogę zrozumieć że za każdym razem jak ją widzę brakuje mi języka w gębie, może to przez to że gada , a później odchodzi i nie zdążam nic powiedzieć.* za szybko wszystko się dziej * 
Wydawało się że gdzieś się spieszyła , a przez to nasze wyrywanie  bloku zgubiła kartkę na której jak się okazało znalazł się niedokończony szkic.

Amy;

-Hej - przywitałam się z Ian'em - przepraszam za spóźnienie, długo czekasz?- zapytałam
-Hej- uśmiechnął się- nie też trochę się spóźniłem 
-to co idziemy na lody?- wskazałam palcem na budkę 
-jasne-skierowaliśmy się do celu zamawiając ulubione smaki,a następnie udaliśmy się w głąb parku kierując się przed siebie. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, wspominaliśmy przeszłość mimo że było mi ciężko roztrząsać ja, widziałam że jemu też nie było łatwo.Ian o większości rzeczy nie wiedział - potwierdził to dzisiaj.
Jak dla mnie liczy się to że się znaleźliśmy, że on znalazł mnie.
- to gdzie teraz mieszkasz? 
-wynajmuję kawalerkę z kolega z USA 15 minut drogi do centrum-wyjaśnił
-kolegą?
-tak, poznaliśmy się w USA , a teraz on przeprowadził się do Londynu co się dobrze złożyło-uśmiechnął się - a ty?
- ja mieszkam w centrum w kamienicy z przyjacielem i Emy -wyjaśniłam - ile tutaj zostaniesz?
-Emy? dawno jej nie widziałem- uśmiechnął się pewnie na jakieś wspomnienie -a wracając do pytania chciałbym na stałe,szukam tutaj pracy 
-zamieszkaj ze mną - wzruszyłam ramionami- mówię serio,mam dwa pokoje, będziemy blisko a ty nie będziesz się gnieść w kawalerce z kolegą,przynajmniej ja czas aż nie zaczniesz zarabiać i sam będziesz chciał coś wynająć- uśmiechnęłam się zachęcająco
-no nie wiem
- oj no weźźźźź proszę , siostrze się nie odmawia-zaczęłam go podchodzić
- oj dobra już dobra, ale płacę połowę czynszu
- tak jest - zgodziłam się wiedząc że inaczej się nie wprowadzi.
- jak się spakujesz zapraszam .
- OK
Po dość długim spacerze postanowiliśmy wrócić do mnie do domu i przygotować coś do jedzenia,ale przed tym zahaczyliśmy o supermarket 

***
-To jest pycha - przyznał Ian
- Tak zdecydowanie udało nam się- przybiliśmy piąteczki , pomimo trudności w przygotowaniu = ciągłego chichotania itp.= , w tym brudnej kuchni ,udało nam się przygotować pyszne spaghetti.
-AAAAMY ! JESTEŚMY!-wydarł się Max -CO TAK PACHNIE ?
- w kuchni I NIE DRZYJ SIĘ , słyszę wyraźnie - odkrzyknęłam część.
-poznasz moich przyjaciół,a raczej przyjaciela, bo Emy już znasz- zwróciłam się do brata na co on od powiedział uśmiechem 
-He-ej - zaciął się Max,ale po chwili szeroko się uśmiechnął
-Hej- wy powiedziałyśmy z Emy w tym samym czasie.Widziałam że przygląda się ona Ian'owi próbując rozszyfrować skąd go kojarzy
-Ty pewnie to Ian - wyciągnął rękę Max w kierunku chłopaka 
- z tego co wiem to tak -uśmiechnął się Ian chwytając wyciągniętą do niego rękę
- miło cię poznać, jestem Max, przyjaciel Amy i chłopak tej oto niewiasty - wymieniał powodując nasze parsknięcie śmiechem.
-a my się znamy - uśmiechnęła się Emy puszczając rękę Max'a i przytulając Ian'a
- tak, aleś wyrosła - stwierdził
-coś ty - spojrzałam na przyjaciela a on miał minę typu WTF , w ogóle nie ogarniał *Boże Max ale z ciebie idiooota*
- tak Max, znają się , dorastaliśmy we trójkę , opowiadałam ci- wskazałam na nas palcem 
- aa tak...pamiętam - weschnełam patrząc na niego   
Po krótkiej wymianie uścisków zaproponowałam
-macie ochotę na spaghetti?
-z chęcią - od powiedzieli.
Wszyscy przystąpiliśmy do spożywania dania, rozmawiając i żartując w między czasie.

*** 

Tuż po obiado - kolacji zasiedliśmy przed telewizorem
-to co oglądamy??-zapytał Max przeglądając półkę z płytami 
-wybierzcie coś ,ja Idę po picie-powiedziałam wstając
-pomogę ci - zaoferował Ian na co skinęłam głową idąc do kuchni
-Ian?-spytałam kiedy chciał już wychodzić ze szklankami
-hyyym?
-zostaniesz na noc?,jest już 19 za czym skończymy będzie późno,a ja będę się martwiła o braciszka - zrobiłam minę szczeniacza 
-ok, zostanę-uśmiechnął się
- załatwimy ci jakieś rzeczy do spania od Max'a
-dobra-zabraliśmy przygotowane szklanki i udaliśmy się do salonu gdzie czekała na nas para.
Około 21 zakończyliśmy oglądanie kilku filmów i Max wraz z Emy udali się do siebie.
-idę do łazienki ,skoczysz do Max'a po ciuchy? już mu mówiłam że zaraz przyjdę
- Ok, zaraz wracam 
weszłam do łazienki ,zdjęłam ubrania i weszłam pod prysznic.
ubrana w piżamkę weszłam do salonu widząc w nim czkającego już Ian'a który oglądał jakiś program w TV
- łazienka jest wolna -powiedziałam na co  uśmiechnął się wstając i pokierował  się do pomieszczenia 
Po krótkim oczekiwaniu mój brat wyszedł z łazienki, od razu pokazałam mu pokój w którym będzie spał i wróciłam sama do swojego,kładąc się i zasypiając

***

W nocy obudziła mnie burza , z reguły nie boję się ich ,ale przez horror , który wybrali dzisiaj,w zasadzie wczoraj =bo było grubo po północy= zaczęłam się obawiać prawdziwości  wcześniejszego stwierdzenia .
Słysząc kolejny bliski grzmot i widząc wiatr który prawie wyrwał otwarte okno,zerwałam się z łóżka  biegnąc do pokoju obok.
-Ian?- spytałam siedząc po turecku na skraju łóżka i dotykając ramienia chłopaka
-Amy?-usłyszałam zaspany głos brata- wszystko w porządku ? 
-tak....nie...mogę?- zapytałam mając na myśli położenie się obok,na szczęście zrozumiał
-jasne,choć tu księżniczko -odkrył kołdrę. Kiedy sięgam pamięcią do przeszłości- zawsze nazywał mnie swoją księżniczką, a mi w cale to nie przeszkadzał =co jest dziwne=. 
Otulił mnie opiekuńczo ramionami i spytał
-co się stało?
-to nie przez burze -zapewniłam -to ten horror 
- cokolwiek powiesz-zachichotał 
-ejj - jęknęłam ,własny brat się ze mnie zbija 
-Ok,Ok śpij już - pocałował mnie w policzek tłumiąc śmiech. 
Brakowało mi go, cholerni mi go brakowało.Tej jego obecności czy choćby nawet pocieszenia.
Czułam się bezpieczna i w miarę szczęśliwa.*mam nadzieje że tak zostanie i ze niczego nie zjebię*
Rozmyślając tak zasnęłam

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heej<3 a więc jestem z nowym rozdziałem 
przepraszam za błędy jeśli się pojawiły.
Proszę o komentarze,jakie by one nie były ,ważne dla mnie żeby się pojawiły xd -chce wiedzieć czy ktoś to czyta, jeśli nie to nie ma sensu żeby to kontynuować. 
---Dla ciebie to chwilka a dla mnie wielka radocha.---
Następny rozdział w środę lub czwartek 
Do napisania <3  

3 komentarze:

  1. Świetny rozdział, ja czytam od początku i jest sens żebyś to pisała, nie tak jak na moim blogu, a przy okazji to zapraszam : http://i-just-called-to-say-ilove-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie skomentowałam poprzednich, bo spieszyłam się do czttania dalszych ^^ Ale przeczytałam ciągiem wszystkie 11 rozdziałów i z utęsknieniem czekam na rozdział 12... czekam... Aaaa... i masz nową stałą czytelniczkę ;*

    sorki za spam, ale fajnie jeżeli bys skomentowała :} : blogfajnejolki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń