Zgodnie z prośbą/ życzeniem jednego mojego słoneczka :P
Mam na myśli Filozoficzna Pani <33
dodaję dzisiaj rozdział ♥
______________________________________________________________________________
Uśmiech, jak słońce, daje naturalne ciepło.
Uśmiechnij się. Mimo wszystko.
Uśmiechnij się. Mimo wszystko.
Zayn;
Całą piątką weszliśmy do sierocińca.
Tak jak umówiliśmy się z dyrektorem placówki mieliśmy spędzać kilka godzin na zabawie z dziećmi itd.
Od samego rana chodziłem zamyślony,zastanawiając się czy mój plan wypali...
Musiałem jakoś podejść niebieskooką dziewczynę,aby dostać to czego chcę "Imię " *oczywiście na początek* później będzie z górki , oczywiście mogłem zapytać kogoś kto tu pracuje , ale nie chciałem mieć tak prosto.
Mój plan miałem wcielić w życie w porze posiłku dzieci na stołówce, chciałem ją zagadnąć w okresie kiedy będzie spokój i cisza na korytarzu w końcu w obrębie stołówki wszystko się zaczęło.
Puki co zmierzamy wszyscy do gabinetu tutejszego dyrektora po wskazówki, gdzie mamy się udać.
Amy;
Wczoraj po południu z pomocą Max'a i Emy udało nam się przenieść większość rzeczy Ian'a do mojego mieszkania,resztą mamy zająć się dzisiejszego wieczora.
Odrywając myśli od wczorajszego dnia weszłam do sierocińca witając Grace i panią siedzącą przy ladzie = coś jak punkt informacyjny=
-Hej kochana- przytuliła mnie dziewczyna.Mimo że jesteśmy tylko " koleżankami z pracy" i nie zawsze się dogadujemy, mamy inne charaktery czy upodobania , jakby nie patrzeć mamy doby kontakt.
- zmieniło się coś w naszym grafiku?- spytałam odwzajemniając uścisk
-trochę
-co?- spytałam unosząc brew
-idziemy teraz na salę bo dzieci mają jakieś spotkanie.. -wyjaśniła
Więc skierowałyśmy się do wymienionego wcześniej pomieszczenia.
Pewnie otworzyłyśmy drzwi wchodząc do środka,a tam co?
3/5 One Direction dzięki bogu bez tej niezdary oprócz niego nie było też blondynka.
-Aaaaaaaaam! Am ! AM ! AAaaaaaaaammmm! - usłyszałam krzyk Nathan'a,a później poczułam że wspina się po moich nogach usiłując wejść na moje ręce.
-no hej bomblu, co jest?? -wykonałam jego życzenie i już o chwili trzymałam go na rękach czochrając mu włoski na co pisnął.
- pobawis sie z nami ?- wskazał na grupkę dzieci przy stoliku pod ścianą z pudełkami puzzli. Znajdował się on po drugiej stronie pomieszczenia w którym siedziało 3/5 1D
- jasne ty leć a ja zaciągnę Grace .-powiedziałam a jego już nie było.
-choć-pociągnęłam dziewczynę za rękę niczym dziecko na co się zaśmiała.
-Nathan ma mieć rozmowę,chcą go zaadoptować - wyjaśniła powoli zmierzając do stolika przez co się zatrzymałam.
- to wspaniale - powiedziałam choć w środku nie cieszyłam się z tego *już nigdy go nie zobaczę*. Chłopiec jak wspominałam był jak mój młodszy brat którego nie miałam,a dla którego chciałam jak najlepiej,a wiem że pełną miłość uzyska tylko dzięki jakiejś rodzinie.
-w najbliższym czasie ma rozmowę, wiedzą że jesteście związani i pozwolą ci być przy nim -pocieszała mnie Grace
- chciała bym najpierw poznać tych ludzi
- wiem- uśmiechnęła się pocieszająco siadając koło dzieci.
Natomiast ja jak zawsze ściągnęłam Nathan'a z krzesełka i posadziłam sobie go na kolanach siadając na jego krześle i zaczęliśmy układać.
Nie każdemu trafia się taka szansa , szansa na nowy dom ,szansa na lepszy świat.
*pora posiłku*
Zayn;
Wraz z Niall'erem przebywaliśmy w innej sali niż chłopaki,dlatego że podzielono osoby tutaj mieszkające na 2 grupy. przez co będziemy codziennie przebywać z inną grupą osób.
Wszyscy spotakaliśmy się dopiero przed wejściem na stołówkę,czekając aż pełen korytarz rozbieganych dzieci i nastolatków zaświeci o pustkami.W między czasie opowiadaliśmy sobie jak spędziliśmy czas.
-twój obiekt westchnień - zaczął nabijać się Louis- ma perfekcyjny kontakt z dziećmi - dokończył śmiejąc się z doboru swoich słów -będzie świetną matką małych Zayn'ów - teraz wszyscy wybuchli śmiechem
- pieprz się BooBear - fuknąłem próbując się nie roześmiać * co za kretyni* uderzyłem go w tył głowy.
Widząc na horyzoncie dziewczynę , z którą zamierzałem porozmawiać ,wepchnąłem chłopaków wgłąb stołówki , oczywiście nie obyło się bez dogadywania i innego typu rzeczy * z kim ja żyję ?? *
-poczekaj chwyciłem ową dziewczynę pociągając lekko za rękę aby stanąć z nią twarzą w twarz
- co znowu? -zapytała lekko zirytowana
- mam coś co zapewne należy do ciebie
-co takiego ? - zmrużyła oczy i splątała ręce na swojej klatce piersiowej. Musze przyznać wyglądała gorąco...
Pomachałem przed nią zwiniętym w rulonik blokiem a raczej kartką z bloku , która wypadła jej pewnego dnia nad Tamizą
- skąd to masz? -zapytała zła
- wypadło ci - chciała wyrwać trzymaną rzecz z moich rak,ale udało mi się tego uniknąć
- nie tak szybko - no to czas wykorzystać drugą część planu
-Ok, czego chcesz?- spytała prosto z mostu
- chcę po pierwsze poznać twoje imię
- i tyle? - spytała
- nie
- wiedziałam, co jeszcze? -westchnęła
- pójdziesz ze mną na kawę?
- nie w tym wcieleniu- prychnęła
-Ok- trochę zabolało, odwróciłem się z rysunkiem w ręku chcąc odejść
- dobra, dobra- odezwała się kiedy chciałem postawić kolejny krok
-co?- spytałem odwracając się z chytrym uśmiechem przez co wywróciła oczami
-dobra , pójdę z tobą na tą pieprzoną kawę-warknęła
-zgoda - uśmiechnąłem się jak dziecko w sklepie z zabawkami
- oddasz mi to już?- spytała
- ahh tak, ale jeszcze jedno- zatrzymałem się- Zayn -wyciągnąłem rękę , chwile na nią popatrzyła później przewracając oczami i przypominając sobie że mieliśmy taką umowę
- Amy -westchnęła potrząsając naszymi rękami- niedziela ,14;00 , Starbucks- oznajmiła odchodząc.
Moja radość była ogromna, zacząłem się śmiać sam z siebie i przybijać w myśli piąteczki.
Bogu dzięki że jej prace są dla niej cenne , pięknie rysuje
* UUUUdało się ! *
Amy;
Zmęczona wróciłam po 13 do domu i poległam na sofie. Włączyłam telewizor na jakimś programie i zaczęłam oglądać, nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
***
Z mojego beztroskiego snu wybudził mnie telefon.
-Halo?
-Hej, nie przeszkadzam ?- spytał głos w telefonie, szybko zerknęłam na wyświetlacz Ian.
- nie skąd, coś się stało?
- nie tylko wpadniesz do mnie po resztę rzeczy dzisiaj?- spytał
-jasne, za godzinę będę tylko skombinuje auto od Max'a
-Ok, nie spiesz się
- Ok, do zobaczenia.
pożegnałam się, wstając z sofy i kierując się do kuchni, wszystko mnie bolało, takie uroki spania w salonie na sofie.
*zgłodniałam*
- co? -spojrzałam na zegarek - 5 p.m o fuck !-to się zdrzemnęłam.
Tak się cieszę że Ian ze mną zamieszka ze nie da się opisać słowami , zawsze jest inaczej gdy mieszka się samemu a gdy z kimś..
Zaczęłam przygotowywać posiłek w postaci kanapek, które szybko pochłonęłam . Biegiem udałam się do Max'a w celu pożyczenia samochodu,a chwilę później znajdowałam się w nim jadąc do brata.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej skarby <333 co u was słychać??
Przepraszam za błędy jeśli owe są <33
Następny rozdział w poniedziałek <333
Komentujcie , komentujcie <33
Kocham , całuje itd.
Buziooole ♥♥



Dopiero znalazłam twój blog i jest świetny :D
OdpowiedzUsuńMasz fajny styl pisania i fajne pomysły przez co opowiadanie jest ciekawe.
Życze weny i buziaki Xx
zapraszam na mój blog give-me-a-panda.blogspot.com
Świetny rozdział naprawdę!!
OdpowiedzUsuńNie wiem co mam jeszcze napisać, nie mam żadnych uwag, bo, szczerze mówiąc, u ciebie nie ma się do czego przyczepić.
Zapraszam do siebie http://i-just-called-to-say-ilove-you.blogspot.com/
No... dziekuje bardzo, że moje prośba/życzenie sie spełniło. jak juz chyba pisałam uwielbiam twój blog. A na błędy nie patrze, bo wiesz dla mnie się liczy treść (pisałam to już, ale nie wiem, czy tutaj). Teraz powstaje pytanie: JAK JA WYTRZYMAM DO PONIEDZIAŁKU?!:*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Filozoficzna Pani :*
Zajebisty rozdział .. czekam na następny . <33
OdpowiedzUsuńKasiaa ;DD .
bosko ale sie akcja rozkręca ;p weny i buziole ;**
OdpowiedzUsuń